środa, 30 października 2013

One Night (?) In Bangkok /część 2/Wat Pho

  Wat Pho znana turystom bardziej jako Świątynia Leżącego/Odpoczywającego Buddy jest największą i najstarszą świątynią w Bangkoku. Jak sama jej alter nazwa wskazuje możemy w niej zobaczyć olbrzymi posąg Buddy długi na 43m i wysoki na 15m w pozycji wyżej wymienionej. Gdy Buddę przedstawia się w ten właśnie sposób, ma to oznaczać moment przechodzenia Buddy w stan nirwany. 
   Jednak szczerze powiedziawszy z całej świątyni ten posąg podobał nam się najmniej. Jak we wszystkich miejscach kultu w Tajlandii ściągasz buty, następnie owijasz się sarongiem żeby zasłonić kolana, wchodzisz do środka. Budda nie znajduje się w zamkniętym pomieszczeniu tylko w czymś  na kształt zadaszonej altany(?), hallu (noo cholera w pokoju bez ścian noo!). W każdym razie dach podpiera kilka filarów za którymi leży Budda, co niestety nieco ogranicza widoczność. Jako że jest to znana atrakcja turystyczna kategorii must see  jest też bardzo tłoczno. Tak bardzo, bardzo tłoczno (jakoś ze wszystkich miejsc w BKK tłok przy leżącym Buddzie najbardziej zapadł mi w pamięci, może dlatego, że wszyscy tłoczą się w tym jednym konkretnym miejscu, a może po prostu my trafiliśmy na taki tłok). W każdym razie nie zrobiliśmy ani jednego zdjęcia, ciężko jest też przystanąć i przyjrzeć się Buddzie, bo tłum napiera by iść dalej. Warto przyjrzeć się też stopom Buddy ponieważ inkrustowane są macicą perłową, jednak i tu ciężko było zrobić zdjęcie nad ogromem głów.

Zdjęcie nie jest moje, pochodzi ze strony http://en.wikipedia.org/wiki/File:Reclining_Buddha_in_Wat_Pho_%28494623511%29.jpg

Zdjęcie nie jest moje, pochodzi ze stronyhttp://en.wikipedia.org/wiki/File:Wat_Phra_Chetuphon_Vimolmangklararm_Rajwaramahaviharn_05.jpg


   Warto jednak zobaczyć samą świątynię i pokręcić się po niej, a natrafi się na inne ciekawe rzeczy. Podobała nam się rzeźba przedstawiającego FARANGA czyli człowieka Zachodu - tak jak widziany jest oczami Azjatów. Farang to mniej więcej odpowiednik japońskiego gajdzina. Słowem ,,farang" określa się też owoc guavy, więc jest śmiesznie kiedy >Farang je farang< ;-)
Posąg symbolicznie przedstawia pierwszych ,,Ludzi Zachodu" docierających na Daleki Wschód. Figura ma duży nos, krzaczaste brwi, brodę, oraz cylinder będący nieodłącznym elementem dawnej epoki :-)
  W świątyni rozlokowane są tez liczne czedi zdobione ceramicznymi ornamentami tworzącymi piękne kolorowe mozaiki i motywy kwiatowe. Nie służą one ozdobie, lecz stanowią miejsce przechowywania prochów ludzkich, można powiedzieć, że to takie mini-grobowce. Na terenie Wat Pho 71 mniejszych czedi zawiera prochy rodziny królewskiej, a 21 większych zawiera prochy Buddy (swoją drogą Budda musiał zostać chyba poszatkowany w drobny pył, bo miałam okazję być też w świątyniach, w których znajduje się ząb Buddy, kawałek obojczyka Buddy i jeszcze kilka innych fragmentów ciała, których nie pamiętam)


  Oprócz posągów przedstawiających Farangów są też Chińscy wojownicy strzegący świątyni. Plotka niesie, że przypłynęli z Chin robiąc za obciążenie dla chińskich statków handlowych.





Boki świątyni otaczają posągi Buddy stanowiące granicę między sacrum i profanum, oddzielające sferę duchową od sfery ludzkiej.




Ozdobne ornamenty na dachu świątyni. Te pionowe szpikulce na zwieńczeniach dachu symbolizują mityczne węże Naga.
Warto wspomnieć, że Wat Pho została zbudowana przy wykorzystaniu ruin innej wielkiej świątyni, która znajdowała się w Ayutthai (dawnej stolicy Tajlandii) i została zniszczona w 1767 podczas najazdu Birmańczyków.




    W kompleksie świątynnym Wat Pho znajduje się też pierwsza szkoła tajskiego masażu oraz tradycyjnej medycyny założona w 1962r. Korzysta się tam ze starych zapisków medycznych zapisanych na 60 tablicach opisujących ciało ludzkie. Na ścianach obok tablic zostały wykute opisy punktów terapeutycznych i ścieżek energetycznych - stanowiących korelację pomiędzy uciskaniem w trakcie masażu konkretnych miejsc na ciele, a ich leczniczym działaniem.    
Zdjęcie nie jest moje, pochodzi ze strony http://en.wikipedia.org/wiki/File:Thai_massage.jpg

Zdjęcie nie jest moje, pochodzi ze stronyhttp://www.istockphoto.com/stock-photo-17750976-thai-massage-wat-pho-bangkok-thailand.php

     Kiedy wyszliśmy na zewnątrz świątyni znaleźliśmy ładny zielony park stanowiący miejsce wypoczynku i spotkań Tajów. Odpoczywały dzieci, młodzież szkolna i osoby starsze, mnisi oraz kilku farangów. W pobliżu nieodłączny element BKK - wózeczek z jedzeniem, w tym przypadku były to świeże soczyste owoce obłożone lodem. Kupiliśmy ananasa i mango i postanowiliśmy usiąść na kamiennych schodach i odpocząć. Lokalizacja jest świetna, bo za plecami ma się Wat Pho, a przed oczami rzekę Menam (Chao Phraya), a na jej drugim brzegu piętrzy się świątynia Wat Arun zwana Świątynią Świtu. Po rzece pływają tramwaje wodne i wodne taksówki. Kilka dni później przyszliśmy w to miejsce ze statywem i cykaliśmy zdjęcia Wat Arun. 



Widok na rzekę ze schodów na których siedzą mnisi.


W miejscu gdzie odpoczywaliśmy znajdował się też przystanek dla tramwaju wodnego na który czekała grupka mnichów. 


W oczekiwaniu na tramwaj wodny z widoczną Wat Arun na drugim brzegu rzeki Menam.

W następnym wpisie sami wsiądziemy na łódkę i popłyniemy na drugi brzeg rzeki i zarzucimy kotwicę na przystanku przy świątyni Wat Arun :)
  
A póki co tramwaj wodny odpływa bez nas:






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz