czwartek, 3 października 2013

Pierwszy wpis...jak pierwsza randka... ;-) (więc i na stole wyląduje jedna z pierwszych randkowych potraw)

      Pierwszy wpis na blogu kojarzy mi się trochę z jedną z pierwszych randek z moim (teraz już ;-) ) Mężem. Nie wiedziałam co z tego będzie, jak się zachować, byłam trochę zawstydzona, a trochę skrępowana. Teraz klecąc tu pierwsze zdania czuję się tak samo zawstydzona nagłym >>uzęwnętrznieniem się<< w eter Internetu (a nie tylko wśród Znajomych na Facbooku :D - których serdecznie pozdrawiam, bo to Oni zachęcali mnie do założenia bloga ) i   zastanawiam się czy coś z tego będzie oraz czy ktokolwiek kiedykolwiek tu trafi.
      Wracając jednak do moich pierwszych randek wracam też myślami do ich charakteru, bo zdecydowanie były o charakterze kulinarnym :P (przez żołądek do serca, nie?) Gdyby w nocy obudzić Bartka i zapytać go co robiliśmy na pierwszych randkach odpowiedziałby, że nauczyłam go jeść pałeczkami (ahhh poszliśmy do jednej z pierwszych ,,sushiarni" we Wrocławiu, teraz już jej nawet nie ma :-( ) oraz że zrobiłam mu lasagne (po której rzekomo już wtedy stwierdził, że jestem materiałem na żonę). Skoro lasagne tak dobrze zadziałała 5 lat temu może i zadziała teraz :-) 
        Akurat nadarzyła się okazja, aby zrobić ją >jak najszybciej< ponieważ przedwczoraj przegrałam zakład, który przewidywał, że jeżeli przegram robię lasagne as soon as possible :-D a jeżeli wygram Małżonek łazi ze mną po sklepach (byliśmy wtedy w galerii handlowej) i kupuje 2 pary wskazanych butów (damn! nie udało się wygrać :-( )

Lasagne według mojego autorstwa jest w wersji mocno pomidorowej i mocno ostrej, ponieważ obydwoje lubimy takie klimaty na talerzu, jeśli ktoś nie lubi zawsze można dać mniej przypraw i mniej pomidorów.




FARSZ:

  •  1 kg mięsa mielonego (użyłam mięsa z udźca indyczego, które po wycięciu błonek i włókien zmieliłam sama, ale robiłam też z mięsem wołowym czy wołowo-wieprzowym) 
  • 2 puszki pomidorów w puszce (masło maślane... ;-) ) 
  • 1 słoiczek koncentratu pomidorowego (zużywam cały, ale tak jak pisałam, lubimy mocno pomidorowo)
  • 2-3 średniej wielkości cebule pokrojone w kostkę
  • 4-6 średnich marchewek pokrojonych w kostkę
  • 3-4 ząbki czosnku  (mocno czosnkowo też lubimy :D )
  • 1/3 szklanki czerwonego wina (opcjonalnie)
  • Kilka łyżek oliwy z oliwek
  • Przyprawy: bazylia, oregano, zioła prowansalskie, sól, pieprz i jeszcze trochę ostrej papryki dla podkręcenia smaku. Warto dodać świeżej bazylii i świeżego oregano, ale można zastąpić suszonym

  • Makaron w płatach do lasagne - niektórzy go podobno obgotowują przed wyłożeniem farszu, ja nigdy tego nie robiłam tylko od razu kładłam surowy a makaron ,,gotował" się w piekarniku.
  •  Posiadam blaszkę o wymiarach: 36cm x25,5cm
  •  Starty ser żółty do zapiekania





SOS BESZAMELOWY

  • 80g masła
  • 120g mąki pszennej (typ 550)
  • 1 litr mleka
  • gałka muszkatałowa
  • pieprz


PRZYGOTOWANIE

1) Czosnek drobno posiekać lub przecisnąć przez praskę, cebulę i marchewkę pokroić w drobną kostkę.
2) W garnku (lepiej w większym aby dobrze nam się mieszało) rozgrzać oliwę z oliwek i podsmażyć kilka sekund czosnek (mmm ten zapach! :) ) dodać cebulę, zeszklić, dodać pokrojoną marchewkę i kilka chwil smażyć mieszając (niech nikt przypadkiem nie smaży marchewki do miękkości), dodać mięso mielone i podsmażyć kilka minut, wlać wino (opcjonalnie), poczekać aż się wchłonie, następnie dodać pomidory w puszce i koncentrat pomidorowy, doprawić do smaku bazylią, oregano, ziołami prowansalskimi, pieprzem, a na końcu solą. Staram się solić na końcu ponieważ sól zamyka smak.
3) Zrobić sos beszamelowy. Z tych proporcji sosu wychodzi na prawdę bardzo bardzo dużo, jeżeli ktoś woli mniej można zmniejszyć składniki o połowę. Ważne aby robić na małym ogniu cały czas mieszając przy użyciu rózgi ponieważ sos lubi się zrobić grudkowaty lub przypalić. 
4) Rozpuścić masło, dodawać stopniowo mąkę cały czas mieszając (ma wyjść coś jak zasmażka do sosu) Następnie powolutku dodawać mleko i nie przestawać mieszać. 
5) Beszamel gotować długo na małym ogniu ciągle mieszając aż zacznie gęstnieć i przybierze konsystencję bardzo gęstej śmietany. Doprawić gałką muszkatołową, pieprzem i ewentualnie solą. (Będę fair i przyznam się, że odkąd mam thermomix zawsze za jego pomocą robię beszamel, przy tych proporcjach ,,robił się" 14 minut, gdybym jednak robiła metodą tradycyjną byłoby około pół godziny do może nawet czterdziestu minut stania przy kuchence i mieszania aby osiągnąć taką gęstość) 
6) Ułożyć w blaszce płaty makaronu jeden koło drugiego (jak wspomniałam ja wykładam ,,surowe" bez wcześniejszego podgotowywania)
7) Wyłożyć farsz i polać częścią sosu, przykryć makaronem a następnie znowu wyłożyć farsz, polać częścią sosu i znowu przykryć makaronem. (Zwykle wychodzą 3-4 piętra w zależności od wielkości blachy, u mnie wyszły trzy) Ostatnią warstwę stanowi makaron, który polewamy resztą sosu beszamelowego i posypujemy startym serem.
 8) Piekarnik nagrzać do 180 stopni, ja najczęściej stosuję termoobieg i piec 40 minut.



















7 komentarzy:

  1. Brawo Maniś!!!gratuluję odwagi ,załoźenia bloga.Jedzenie ,w Twoim wydaniu to czysta przyjemność.Potrafisz to robić i o tym opowiadać.Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że jest blog :D Będę zaglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukrze Twoje zachęcanie było ostatnim ogniwem, które wpłynęło na moją ostateczną decyzję :-) PS. maseczka z kurkumy jest super, robiłam już 4 razy :D

      Usuń
  3. a beszamel naklada sie prostu z thermomixu (tez go posiadam), czy on ma byc wystudzony... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być jeszcze ciepły prosto z Thermomixu :) Jeśli robisz beszamel w Thermo warto włożyć produkty w następującej kolejności: masło, mąka i zalać mlekiem - masło wtedy ,,styka się" z podłożem i zaczyna się topić i płynnie opada na nie mąka :) Temperatura w thermo może być 90C i jakieś szybsze obroty żeby nie przywierało - tak około 4-5. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dzieki! W piatek bede sie zmagac z tym przepisem, wiec kazda rada jest cenna :)

      Usuń
    3. Powodzenia :) i mam nadzieję, że wszystko się uda! Mój beszamel ,,robił się" 14 minut i wyszedł bardzo gęsty - musiałam go równo rozprowadzać po farszu silikonową łopatką.

      Usuń