czwartek, 28 listopada 2013

Angkor, Kambodża, fotorelacja

   Mój ostatni post o Kambodży (KLIK) był dość długi i myślę, że dość smutny. Wtedy bombardowałam Was zdaniami opisującymi moje odczucia z pobytu w tym kraju, dzisiaj chciałabym zbombardować zdjęciami. Są to zdjęcia ze świątyń wielkiego kompleksu świątynnego Angkor pozostałego po Imprerim Khmerów, które istniało w latach 802-1432r. Najbardziej znaną i kojarzoną jest świątynia Angkor Wat z wieżyczkami przypominającymi kolby kukurydzy, jednak to tylko jedna z wielu monumentalnych budowli znajdujących się na terenie Angkoru, który zajmuje obszar ponad 400 km kwadratowych.

Tak jak pisałam w poprzednim poście miejscowością wypadową do Angkoru jest Siem Reap i to tam znajdują się noclegi w przeróżnych przedziałach cenowych. My zatrzymaliśmy się w Backpacker Hostel  -tani, wygodne duże łóżko, cicha klima i darmowe wi-fi - czego chcieć więcej? :) 

    Aha przy poprzednim wpisie zapomniałam wspomnieć, że poza pokolonialnymi budynkami Francuzi zostawili więcej śladów po swojej dawnej kolonii. Otóż w Kambodży na każdym kroku sprzedaje się bagietki i topione serki z Krówką Śmieszką - towar absolutnie unikatowy lub bardzo drogi w sąsiadującej z Kambodżą Tajlandii. Śmiem twierdzić, że nawet nieco przesadzali z tymi bagietkami - szukasz czegoś na śniadanie, postanawiasz kupić omlet i dostajesz do niego bagietkę, zupa na obiad? Też z bagietką, bagietkowe kramiki na kółeczkach zupełnie jak obwarzanki w Krakowie. I we wszystkich marketach szczerzy zęby Krówka Śmieszka - sery w Azji to nie jest zbyt częsty widok.

Miałam pokazywać zdjęcia, a znowu się rozpisałam. W każdym razie zjedliśmy śniadanie (gorąca i chrupiąca bagietka z Krówką Śmieszką - jakżeby inaczej ;) ) i jedziemy do Angkoru:


Moja mina trochę się pokwasiła, ale to z zachwytu ;-) (albo dlatego, że jeszcze trybiki w głowie nie mogły zaskoczyć czy naprawdę tu jestem czy nie).



Pewną bolączką powodującą kwaśną minę okazała się zielona płachta. Przy świątyni trwały akurat prace renowacyjne i na ,werandę" zarzucili taki gustowny kawałek materiału. Ale jak się nie ma co się lubi...


    Tutaj trochę pomarudzę na inny temat (męska część czytelników proszona jest o zamknięcie oczu albo przewinięcie w dół) i nawiążę do wpisu o kosmetykach awaryjnych (KLIK)  , w którym pisałam, że matowe cienie w ciepłych klimatach sprawdzają się według mnie lepiej niż perłowe, bo w perłowych wyglądam, jakby spociły mi się oczy. Poniżej zdjęcia ze spoconymi oczami ^_^ (natomiast moje świetliste ręce i nogi to Mugga - środek przeciwko komarom tropikalnym)




Chwilę później w miejscu, w którym stałam usiadła nieco zmęczona już świeżo poślubiona mężatka. Widzieliśmy wiele młodych par robiących ślubne sesje zdjęciowe w Angkor Wat. Miło nam się na nich patrzyło, bo sami byliśmy świeżo po ślubnych emocjach i w Kambodży odbywaliśmy naszą podróż poślubną :-D



:-)
 Oprócz młodych par robiących sobie sesje ślubne, w świątyniach Angkoru rozlokowały się inne piękne kobiety...tancerki Apsary tyle że znajdowały się na ścianach. To boginki mające swoje pochodzenie w mitologii indyjskiej jednak z czasem zostały zsynkretyzowane do buddyzmu stając się uosobieniem kobiecego piękna i wdzięku. Obecnie w wielu krajach Azji Południowo-Wschodniej postacie Apsar pojawią się w tradycyjnych tańcach (cechy charakterystyczne: tancerki w trakcie tańca w specyficzny sposób wybałuszają oczy, delikatnie kiwają głowami oraz wykręcają dłonie jakby nie miały w nich stawów)

Zadanie: znajdź na zdjęciu autorkę bloga ;-)



 

Oprócz Apsar na ścianach zostały wyrzeźbione inne sceny religijne czy historyczne. Porażała mnie mnogość rzeźb i precyzja wykonania z dbałością o każdy detal.

Piękne kolorki



Na tyłach Angkor Wat:



Jednak Angkor Wat to dopiero początek. W całym kompleksie znajduje się mnóstwo innych budynków, które bardzo często są dużo ciekawsze. Wjeżdża się do nich bramą, jak do świata z Władcy Pierścieni.



Moja ulubiona świątynia. To >Ta Phrom<. To właśnie tutaj kręcono Tomb Ridera. Świątynia została odkryta najpóźniej i przez ten czas dżungla zdążyła upomnieć się o swoje. Potężne korzenie jeszcze potężniejszych drzew zaciskają się na pozostałościach po dawnej potędze Khmerów.

Ten mały ludzik to ja - chciałam posłużyć za skalę. Drzewa były potężne o interesującym zabarwieniu kory - jakby srebrno-szarym




Świątynia Bayon, która ,,zagrała" w filmie Indiana Jones :)



Pozostałe równie piękne świątynie, rzadziej odwiedzane przez turystów, bo znajdujące się najdalej:







Na zakończenie: w świątyniach znajdują się posążki Buddy, którym nadal oddaje się cześć. Zmienia się im żółte szaty, palą się kadzidła. Całość tworzy mistyczną, uduchowioną atmosferę. Tak jak pisałam w poprzednim poście, gdzieś tam głęboko w zakamarkach mojej głowy wyobrażałam sobie, że jestem tylko ja, dżungla i ten wielki obiekt i zaraz ożyją w nim wszystkie posągi, z którymi będę musiała stoczyć walkę wręcz ;-)  



5 komentarzy:

  1. Tyyyle pięknych zdjęć... tyle wrażeń... zazdroszczę Ci takiej podróży :) Co do tej panny młodej widocznej na zdjęciu- najpierw byłam przekona, że to nie jest człowiek tylko jakaś figura, wygląda jak lalka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :) Jeśli masz ochotę pooglądać więcej różnych fotek to zapraszam do zakładki Traveling :) Panna młoda wyglądała jak taka filigranowa laleczka ^^ , obowiązkowo z parasolką chroniącą przed słońcem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko, jak pięknie!! Zazdroszczę tego wyjazdu, przejrzałam Twoje wpisy o podróżowaniu i uświadomiłam sobie, że niewiele wiem o Tajlandii. Chociaż mówię, że bardzo chciałabym odwiedzić ten kraj, to jednak nie są to chyba klimaty, które mnie fascynują, a to co chciałabym w tym kraju zobaczyć najbardziej to... czyste morze ;o Jestem okropna, wstydzę się za samą siebie! :) Mogę zapytać z ciekawości ile trwała Wasza podróż i ile to wszystko kosztowało? Bo podróżowaliście chyba totalnie na własną rękę. (Przepraszam, jeśli gdzieś o tym pisałaś, ale w większości oglądam zdjęcia, czytam tylko wybrane fragmenty notek, które mnie zainteresują bardziej ^^)

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko, jak pięknie!! Zazdroszczę tego wyjazdu, przejrzałam Twoje wpisy o podróżowaniu i uświadomiłam sobie, że niewiele wiem o Tajlandii. Chociaż mówię, że bardzo chciałabym odwiedzić ten kraj, to jednak nie są to chyba klimaty, które mnie fascynują, a to co chciałabym w tym kraju zobaczyć najbardziej to... czyste morze ;o Jestem okropna, wstydzę się za samą siebie! :) Mogę zapytać z ciekawości ile trwała Wasza podróż i ile to wszystko kosztowało? Bo podróżowaliście chyba totalnie na własną rękę. (Przepraszam, jeśli gdzieś o tym pisałaś, ale w większości oglądam zdjęcia, czytam tylko wybrane fragmenty notek, które mnie zainteresują bardziej ^^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyste morze (i znacznie więcej :P ) też można znaleźć w Tajlandii ;-) ale równie dobrze czystego morza można poszukać bliżej - chociażby płynąc na Giftun w Egipcie. Ciężko mi odpowiedzieć na pytanie odnośnie podróży, ponieważ to nie są wpisy z jednej podróży lecz z kilku (a kolejne pomysły na wpisy z kolejnych krajów wciąż czekają w kolejce :) ) Azja absolutnie nas fascynuje, byliśmy w niej już kilka razy i wciąż mamy ochotę na więcej. Podróżujemy na własną rękę co jest opcją znacznie tańszą i ciekawszą :P , polujemy na bilety w promocyjnych cenach, śpimy w tanich hotelach i hostelach, rozważamy couch surfing, jedzenie w Azji jest tanie (oczywiście o ile ktoś je na ulicy lokalne jedzenie, a nie w restauracjach europejskie frykasy ;-) - my to wszystko uwielbiamy i mamy ochotę na więcej ^^

      Usuń