piątek, 1 listopada 2013

LIOELE Super Gold Snail BB Cream - recenzja kremu BB z Korei

Postanowiłam zrobić na blogu pierwszą recenzję azjatyckiego kosmetyku, bo wiem, że sporo osób zainteresowanych jest tego typu produktami.

Krem pochodzi z Korei, zamówiłam go na stronie Asian Store i używam od maja.

Jest to mój pierwszy prawdziwy krem BB, wcześniej kupiłam krem BB Garniera i uwierzcie mi, że to NIE BYŁ krem BB (ale o tym później, chciałabym w trakcie recenzji porównywać te dwa produkty).

Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.lioeletexas.com/Lioele-Super-Gold-Snail-BB-Cream-Natural-Beige-p/li211.htm

Opis na opakowaniu: (nalepka w języku polskim)
 ,,Rewitalizujący krem BB ze śluzem ślimaka i złotem. Zapewnia efekt wygładzenia, łagodzi podrażnienia i poprawia elastyczność skóry. Dzięki właściwościom regeneracynym wydzieliny ślimaka spłyca zmarszczki. Zawiera bogatą w witaminę C acerolę oraz formułę Phyto White. Unikalna formuła maskuje pory i zapewnia naturalny, promienny wygląd przez cały dzień. Ultrawysoka ochrona SPF 50+ PA +++"

Kolor: 01 NATURAL BEIGE
Filtr przeciwsłoneczny: SPF 50, PA+++
Skład: Water, Titanium Dioxide, Snail Secretion Filtrate, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Cyclohexasiloxane, Glycerin, Phenyl Trimethicone, Zinc Oxide, Dipropylene Glycol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Iron Oxides, Portulaca Oleracea Extract, Rubus Coreanus Fruit Extract, Prunus Tomentosa Fruit Extract, Morus Alba Fruit Extract, Lycium Chinensis Fruit Extract, Centella Asiatica Extract, Schizandra Chinensis Fruit Extract, Cornus Officinalis Fruit Extract, Pinus Koraiensis Seed Extract, Walnut Seed Extract, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Acerola Fruit Extract, Mourera Fluviatilis Extract, Copernicia Cerfera (Carnauba) Wax, Dicaprylyl Carbonate, Isoamyl p-Methoxycinnamate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Hexyl Laurate, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Magnesium Sulfate, Butylene Glycol, Sorbitan Isostearate, Disteardimonium Hectorite, Dimethicone, Cetyl Dimethicone, Aluminum Hydroxide, Stearic Acid, Trihydroxystearin, Triethoxycaprylylsilane, Dimethicone/Divinyldimethicone/Silsesquioxane Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, Trimethlsiloxysilicate, Sucrose, Serine, Arginine, PCA, Beta-Sitosterol, Steareth-4, Cholesterol, Potassium Cetyl Phosphate, Propylene Glycol, Alanine, Threonine, Cholesteryl/Behenyl/Octyldodecyl Lauroyl, Glutamate, Palmeth-2 Phosphate, Alcohol Denat., Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Fragrance (Parfum), Iron Oxides, Gold.


      Produkty zawierające w sobie filtrat z wydzieliny śluzu ślimaka są popularne w Korei ze względu na ich lecznicze właściwości. Mają walczyć z trądzikiem, poprawiać właściwości regeneracyjne skóry, przyśpieszać zaleczanie ranek oraz przeciwdziałać starzeniu się skóry.
Zdecydowałam się na zakup właśnie tego kremu, ponieważ po pierwsze byłam ciekawa produktu, który zawiera w sobie taki śluz ślimaka (jakkolwiek obrzydliwie by to brzmiało), a po drugie moja skóra jest już w wieku wymagającym ochrony przeciwstarzeniowej, przy tym jednak jest (a raczej BYŁA) skórą tłustą, skłonną do świecenia się i drobnych wyprysków, więc stwierdziłam, że sprawdzę, jak poradzi sobie z nią śluz ślimaka. Poza tym chciałam kremu BB z wysoką ochroną przeciwsłoneczną, a ten ją posiadał.


 Z lewej: absolutny brak jakiegokolwiek makijażu, skóra tylko przepłukana wodą, bez przetarcia tonikiem czy posmarowania kremem. Z prawej: po wklepaniu kremu BB Lioele, na całą twarz poszła ilość pokazana na kolejnym zdjęciu - mniej więcej wielkości ziarnka grochu. (To odciśnięte koło oka się nie liczy, bo przed robieniem zdjęć nosiłam okulary ;-))
Widać jak ładnie rozświetlona jest kość policzkowa. Zdjęcia starałam robić się w tej samej pozycji i w tym samym miejscu

Moje doświadczenia:


Według mnie krem jest faktycznie świetny, jedyny minus na jaki mogę ponarzekać to opakowanie, które uniemożliwia mi zobaczenie, ile produktu już zużyłam.
Plusów jest zdecydowanie więcej, a jest ich tyle, że postanowiłam je usystematyzować:


  1. Pierwsze wrażenie: Produkt ma estetyczne złote opakowanie z pompką dozującą. Pompka ładnie dozuje, nie wypluwa kosmetyku i nie rozbryzguje go dookoła. Garnier nie ma pompki, a kiedy naciska się tubkę kosmetyk zostaje wypluty (to najlepsze określenie, jakie przychodzi mi do głowy).
    Tyle zużyłam na posmarowanie całej twarzy na zdjęciu powyżej
  2. Zapach i konsystencja: posiada bardzo ładny słodki (jakby kwiatowy?) zapach (tu pierwsze porównanie do BB Garniera-Garnier...śmierdzi jakby spirytusem, albo jakimś środkiem dezynfekującym). Konsystencja jest lekko lejąca, delikatna i aksamitna, nic się nie rozwarstwia, nie jest tak, że najpierw wypływa jakieś olejopodobne coś a dopiero potem krem. W przypadku Garniera wiele razy było tak, że na palec rozlewało się coś przypominające olej, a dopiero potem wypluwał się krem o konsystencji bynajmniej nie aksamitnej, tylko gęstej i zbitej.
    Z lewej: LIOELE, z prawej: GARNIER

    Z lewej: LIOELE, z prawej: GARNIER
  3. Nakładanie na skórę i wydajność: Bardzo wydajny, kropka wielkości ziarnka grochu wystarcza do pokrycia całej twarzy cienką warstewką. Najlepszy efekt uzyskuje się wklepując krem w twarz opuszkami palców, zajmuje to może nieco więcej czasu niż przy rozsmarowywaniu, ale uzyskuje się ładny efekt ,,no make up". Nie czuć go, że ,,siedzi" na skórze, że skóra jest obciążona czy zapchana, przyrównałabym to do uczucia lekkości.
    Dla porównania Garnier podczas rozsmarowywania tworzył smugi, tak jakby osobno rozsmarowywał się olej, a osobno pigment, czuć było oleisty film na skórze, tak jakby zaraz miał mi spłynąć z twarzy. Dodatkowo był ciężki i zapychający (i faktycznie pozapychał mi pory powodując wypryski). Nie wiem jak z wydajnością Garniera, bo byłam tak rozczarowana, że nie skończyłam opakowania i przestałam go używać kupując w jego miejsce prawdziwy krem BB.
  4. Krycie: Aplikując na całą twarz ilość wielkości ziarna grochu uzyskuje się ładny naturalny efekt, jeśli komuś zależy na mocniejszym kryciu można zaaplikować więcej kosmetyku. Jeśli mam jakiś zaogniony wyprysk punktowo aplikuję w to miejsce więcej kremu i wklepuję-zaognienie momentalnie znika, a filtrat ze śluzu ślimaka działa na to miejsce kojąco.
  5. Efekt na skórze: Pięknie wyrównuje koloryt cery, ładnie stapia się ze skórą. Daje efekt skóry promiennej i wypoczętej, ale nie świecącej! Nazywa się to chyba efektem glow. Sprawia, że pory stają się niewidoczne. Nie tworzy efektu maski, nie pozostawia smug. Na skórze utrzymuje się cały dzień, nic się nie roluje, nie spływa. Bardzo podoba mi się ten efekt zdrowej i świetlistej cery, oraz wspomniane wcześniej uczucie lekkości. Skóra w dotyku jest przyjemnie miękka, gładka i aksamitna, nie ma uczucia, że moja twarz przykleja mi się do ręki. Nie używam do niego żadnego pudru.
    Garnier owszem wyrównywał koloryt skóry i po dokładnym rozsmarowniu (tak jakby zmieszaniu oleju z pigmentem) ładnie się z nią stapiał, jednak nie dawał efektu cery promiennej tylko cery tłustej i świecącej, nie dał rady utrzymać się na skórze całego dnia, pozostawiał taki nieprzyjemny tłusty i jakby lepiący się film. Denerwowało mnie, że skóra tak brzydko się świeci, musiałam matować go pudrem.
  6. Dodatkowe korzyści: Największą korzyść jaką przyniósł mi krem Lioele jest to, że sprawił, że moja cera przestała być skórą tłustą! Została jakby zaleczona, stała się cerą normalną, zanim zaczęłam go używać od czasów podstawówki miałam problem błyszczenia się strefy T (czoło nos, broda). Wszystkie wypryski i ślady po nich ładnie się pogoiły, teraz zdarzają się bardzo, bardzo sporadycznie (raz na kilka miesięcy) i tylko w określonej fazie księżyca (kobiety powinny zrozumieć CO mam na myśli ;-) ), ale jest to ilość 1, góra 2 i wydaje mi się, że dużo szybciej znikają, nie ma efektu czerwonego zaognienia.
    Bardzo dużym plusem jest dla mnie wysoka ochrona przeciwsłoneczna, stosowałam go codziennie podczas pobytu w Singapurze i radził sobie świetnie, słońce z okolic równika nie było w stanie się przez niego przebić, a sam krem ,,siedział" na skórze cały dzień, nic nie spływało, nie rolowało się.
    Co do efektu przeciwstarzeniowego ciężko powiedzieć mi czy cokolwiek działa, ponieważ używam jeszcze innych kosmetyków o działaniu przeciwstarzeniowym.
    W przypadku Garniera nie odczułam żadnych korzyści. Ochrona przeciwsłoneczna była za mała (tylko 15 SPF, smarując ciało używam filtru 20-25SPF, na twarz stosuję minimum 30SPF, a najczęściej właśnie 50SPF)
  7. Czy kupię  kolejne opakowanie: Już teraz wiem, że kiedy skończę krem Lioele, nie kupię go...ponieważ jestem ogromnie ciekawa jak zadziała inny prawdziwy krem BB ;-) skoro ten tak strasznie mi się spodobał :) W planie mam zakup Bio Essence Platinum - wtedy będę wiedziała czy Lioele rzeczywiście jest taki świetny, czy może są produkty od niego jeszcze lepsze i dające jeszcze lepsze efekty na skórze. Do Garniera z całą pewnością nie wrócę.

Używał ktoś jeszcze tego kremu? Jestem ciekawa, jakie ma doświadczenia :-)

12 komentarzy:

  1. Ładnie tu ;*
    Poklikasz w banner na moim blogu ? <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Pytanko. Jaki kolor wybrałaś ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale mnie zaciekawiłaś tym kremem. Znalazłaś coś lepszego czy jest nr 1?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie wciąż ten jest nr 1 :D ale szykuję się do Bio Essence Platinum i jestem ciekawa czy okaże się lepszy czy gorszy :-)

      Usuń
    2. Moja Koleżanka też się na niego skusiła i tak samo jak ja jest bardzo zadowolona :-)

      Usuń
    3. Z tego co widzę ten Bio Essence jest dużo droższy, więc pewnie skuszę się na tego:)

      Usuń
    4. Hmmm a mogę zapytać na jakiej stronce patrzysz? W Asian Store jest między nimi różnica 4 zł

      Usuń
    5. AAAAAAAAAAAAAAA :) :) :) No chyba że tak ;-) To potem sama sobie tam zerknę jak tam wygląda cenowo :) , bo tak jak napisałam - w Asian Store jest między nimi różnica 4 zł

      Mam nadzieję, że będziesz z niego zadowolona :-)

      Usuń
  4. Z tego kosmetyku miałam tylko próbkę i podobał mi się efekt :D

    OdpowiedzUsuń