niedziela, 17 listopada 2013

Wielki Pałac Królewski i Świątynia Szmaragdowego Buddy czyli One Night (?) In Bangkok cz.3

     Wielki Pałac Królewski , w którym znajduje się także Wat Phra Kaeo (czyli Świątynia Szmaragdowego Buddy) to w moim odczuciu kompleks najbardziej charakterystycznych i monumentalnych budowli w Bangkoku. Wchodząc za mury ogrodzenia przenosimy się do świata narzucającego skojarzenia z Baśniami Tysiąca i Jednej Nocy. 
Strzeliste, szpiczaste wieżyczki, ociekające złotą barwą zdobienia, wielopoziomowe dachy, mikroskopijne lusterka tworzące kafelki na wysokich kolumnach odbijające promienie tropikalnego słońca, straszne posągi strzegące obiektu, modlący się buddyści. Do tego soczysta zielona trawa i drzewka przystrzyżone niemalże od linijki, wyglądające jak więksi bracia drzewek bonsai. To wszystko tworzy atmosferę jak ze snu...no może gdyby nie ci wszyscy ludzie dookoła, chociaż tłok nie jest bardzo odczuwalny, ponieważ obiekt jest tak duży, że wszyscy równomiernie się po nim rozkładają.


1. Część świątynna

Tak jak wspomniałam w Wielkim Pałacu Królewskim wydzielona jest część świątynna o nazwie Wat Phra Kaeo (inaczej Świątynia Szmaragdowego Buddy) i to ona zrobiła na mnie największe wrażenie bogactwem zdobień i jakąś taką uduchowioną, mistyczną atmosferą.
Świątyni strzegą różne straszne figury. Najczęściej przedstawianymi straszydłami są ptaki Garuda i węże naga. Według buddyjskiej mitologii garuda to olbrzymi ptakopodobny stwór, którego śmiertelnym wrogiem jest wąż/smok Naga na którego Garudy polują. Garuda często przedstawiany jest właśnie z wężami Naga - trzymając je za ogony i przetrzymując szponiastymi pazurami ich głowy.  Wiąże się z tym kolejna mitologiczna historia - wcześniej podczas polowań Garudy łapały Nagi za głowy, te jednak połykały kamienie i stawały się bardzo ciężkie, aby lecieć z nimi setki kilometrów. Ptaki robiły się bardzo zmęczone, co wykorzystywały węże i zabijały ptaki. Garuda dowiedziały się jednak o sposobie z połykaniem kamieni i od tamtej pory łapały Nagi za ogony...aby skierowane głową w dół...zwymiotowały kamienie.
Wizerunek Garudy znany jest w wielu krajach azjatyckich. Godłem Tajlandii i Indonezji jest nic innego jak właśnie ptaki Garuda. W Indonezji istnieją też linie lotnicze Garuda Airlines. Odpowiedniki ptaków Garuda znane są także (czasem pod nieco innymi nazwami) w Malezji, Mongolii, Birmie, Indiach, Nepalu czy Japonii.

Ptaki Garuda trzymające węże Naga za ogony
Zdjęcie pochodzi z http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/94/Garudakaryatid98.jpg
Garudy strzegące wejścia



  Na terenie świątyni znajduje się też duża rzeźba przedstawiająca świątynię Angkor Wat...nieco ,,większy" oryginał mieści się w Kambodży, która przez wiele setek lat była pod okupacją Syjamu (czyli dzisiejszej Tajlandii) dopóki nie została skolonizowana przez Francuzów. Miałam okazję poczuć się jak Lara Croft i zobaczyć tę ogromną kambodżańską świątynię na własne oczy. Z pewnością będzie o tym kiedyś jakiś wpis na blogu :)
Face to face z miniaturką Angkor Wat, tydzień później znalazłam się w Kambodży i zobaczyłam prawdziwy Angkor Wat na własne oczy ^_^


Tysiące małych płytek i ceramicznych elementów tworzą niesamowite bogate zdobienia rzeźb, kolumn i zwieńczeń dachów. Niektóre płytki posiadają taflę przypominającą lustro - wyobraźcie sobie jak wspaniale migoczą w promieniach tropikalnego Słońca.










Opisywane wcześniej węże Naga na zwieńczeniach dachów.

Przypominająca duży dzwonek czedi (ogólna nazwa to stupa, w Tajlandii nosi jednak nazwę czedi) Phra Sri Rattana wykonana w stylu lankijskim (czyli ze Sri Lanki :P ). W takich dzwonkach przechowywane są relikwie Buddy, lub królów Tajlandii, w mniejszych dzwoneczkach mogą pojawić się szczątki słynnych mnichów. W tej o ile dobrze pamiętam był chyba fragment obojczyka Buddy.


   W całym kompleksie porozmieszczane są posągi słoni, które symbolizują niezależność i siłę. Słoń to swoisty ,,narodowy zwierzak" Tajlandii. Dlaczego? Zerknijcie jak wygląda Tajlandia na mapie a zobaczycie...słonia :) Półwysep Malajski tworzy trąbę, północne regiony stanowią ucho, dupka słonia ociera się o granicę z Laosem, a brzuszek o Kambodżę, natomiast okiem słonia nie może być nic innego, jak szalony Bangkok. Podobno niektórzy tajscy rodzice, kiedy przychodzą z dziećmi do świątyni każą swoim dzieciom okrążyć figurę słonia trzy razy, wierząc, że przyniesie to dzieciom siłę. Natomiast wśród turystów funkcjonuje praktyka pocierania czoła słonia na szczęście, czego skutkiem jest wypolerowana słoniowa glaca jak u tego dziadziusia w Bennym Hillu ;]



    W świątyni Szmaragdowego Buddy odbywa się wiele ważnych ceremonii religijnych, jednak i na co dzień można spotkać w niej modlących się buddystów. Ciekawostką jest to...że Szmaragdowy Budda...wcale nie jest wykonany z wielkiego kawałka szmaragdu, lecz wyrzeźbiony został w jadeicie :) Tak na prawdę jest to więc Jadeitowy Budda :D Nikt poza królem Tajlandii nie może dotykać Buddy, tylko król zmienia Buddzie ubrania - w zależności od pory roku (pora deszczowa, pora sucha, ,,zima" - o ile można użyć terminu zima jeśli temperatury oscylują w granicach 25-30 stopni Celcjusza :D ). Jest to rytuał mający zapewnić powodzenie krajowi w każdym z tych trzech sezonów. 
Buddyści w trakcie modlitwy używają m.in kadzideł (trzymają 3 palące się kadziła w dłoniach złożonych do modlitwy, a po zakończeniu modłów wkładają je do specjalnie przeznaczonych do tego rynienek) oraz główek kwiatu lotosu symbolizujących mądrość Buddy. Przyznam się, że uwielbiam zapach (tak zapach) świątyń buddyjskich. Te wszystkie palące się kadzidła roztaczają cudowną, specyficzna woń. Zanim nie zaczęliśmy spełniania naszych marzeń o podróżach po Azji, mój mąż reagował na palące się w domu kadzidło słowami: ,,Znowu zapaliłaś tego dymiącego śmierdziucha?" Teraz nie dość, że zawsze sam pamięta o tym, żeby koniecznie przywieźć z podróży kadzidła to na dodatek sam je zapala :) Teraz zapach palącego się w domu kadzidła przenosi nas myślami do egzotycznych krain i otwiera worek wspomnień.

Cudowna woń palących się kadzideł

Postać Buddy oblepiona płatkami złota



Kwiat lotosu
Posłuchajcie jak magicznie brzmią modlący się buddyści. Jakość filmu jest średnia, bo kręciłam komórką, ale to o dźwięk tu chodzi.





2. Część pałacowa


Budowa Wielkiego Pałacu Królewskiego rozpoczęła się w 1782 roku. Obecnie Wielki Pałac Królewski nie stanowi stałej rezydencji króla, odbywają się w nim jednak ważne ceremonie oraz znajdują się tam pomieszczenia dla dyplomatów odwiedzających Tajlandię. Teraźniejsza rezydencja królewska znajduje się na północ od Wielkiego Pałacu i nazywa się Pałacem Chitlada. 

Poniżej na zdjęciu charakterystyczny budynek Chakri Mahaprasat wybudowany w 1882 przez brytyjskich architektów. Łączy w sobie styl włoskiego renesansu (krużganki, kolumienki) i tradycyjną tajską architekturę (strzeliste szpiczaste wieżyczki, wielopoziomowe dachy). Jako że budowlę stworzyli Brytyjczycy czyli FARANGOWIE/FARANGI/FARANDZY (?) kto wie, jak prawidłowo odmienić słowo farang? ;-) styl ten został nazwany >farang sai chadaa<, co znaczy mniej więcej: Zachód w koronie Tajlandii. O tym kim jest farang pisałam TUTAJ (KLIK) przy okazji opisywania rzeźby faranga w świątyni Wat Pho.




Kolejne przedstawienie Garudy na budynku z kolumnami

 Pałac Królewski widziany od zewnątrz z Sanam Luang (olbrzymiego placu porośniętego równą soczystą trawą, gdzie nikt nie może się oprzeć, aby zdjąć klapki i pobiegać po niej na bosaka)



I na dobranoc - widziany nocą.



Mam nadzieję, że się podobało i chociaż odrobinę poczuliście panującą tam magiczną atmosferę jak w bajkach Tysiąca i Jednej Nocy :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz