poniedziałek, 16 grudnia 2013

It's Skin: Power 10 Formula VC Effector. Koreański krem wodny z witaminą C

Źródło: http://www.ratzillacosme.com/2011/its-skin-power-10-formula/
Koreańska firma It's Skin oferuje na rynku całą serię lekkich kremów wodnych (inni stosują nazwę serum, zabijcie mnie, ale nie wiem, która jest właściwa, umówmy się, że będę używała nazwy krem wodny i niech mnie ktoś poprawi, jeśli to jednak serum) It's Skin Power 10 Formula Effector o określonym składzie i działaniu dedykowane określonym problemom skórnym, przykładowo: z wyciągiem z drożdży, z propolisem, z koenzymem Q10 i inne.
Najbardziej interesowało mnie It`s Skin Power 10 Formula VC Effector z witaminą C na które się zdecydowałam. Ten rodzaj Effectora zawiera witaminę C i wyciąg z zielonej herbaty. Ma rozświetlać skórę, zwężać pory i ujednolicać koloryt skóry poprzez redukcję przebarwień.
Buteleczka wykonana jest z grubego szkła o żółtym zabarwieniu przez co odnosi się wrażenie, że płyn znajdujący się w środku jest żółty, jednak tak na prawdę posiada lekko biało-mleczne transparentne zabarwienie. Dodatkowo góra butelki zalakowana jest plastikową osłonką. Z boku buteleczka posiada poziome kreseczki mające chyba ułatwiać aplikację i pokazywać obniżający się poziom płynu w środku butelki.
Produkt jest bardzo płynny, przypomina nieco lotion Hada Labo, chociaż jest  odrobinę bardziej gęsty i bardzo minimalnie ciągnący.


Skład (znaleziony w sieci):

Skład: water, butylene glycol, glycerin, polyglutamic acid, PEG-60 hydrogenerated castor oil, ascorbyl tetraisopalmitate, methylparaben, trietholamine, carbomer, camellia sinensis extract, acrylates/C10-30 alkyl acrylate crosspolymer, chlorphenesin, frangrance, disodium EDTA.

Made in Korea

Zapach: bardzo mi się podoba, jest świeży i lekko cytrusowy, ale nie przytłaczający jak np. w olejkach do ciast ;-) Kojarzy mi się odrobinę z zapachem pomelo.

Aplikacja: aplikujemy za pomocą praktycznej pipetki wkrapiając kilka kropli prosto na twarz. W zasadzie na całą buzię wystarczy około 2-3 kropel. 

Efekty i uczucie na skórze: To co bardzo mi się podoba to zaraz po aplikacji uzyskuje się natychmiastowy efekt zdrowej rozświetlonej skóry. Moja skóra dostaje wewnętrznego blasku, staje się zdrowo świetlista, ale nie tłusta. Przez kilkanaście minut po aplikacji na skórze pozostaje uczucie lekko lepiącego się filmu, jednak po czasie zanika. Zmniejszenia porów jakoś szczególnie nie zauważyłam. Za to krem poradził sobie z usunięciem dorodnego piega, którego miałam na nosie jako pamiątkę po czasach kiedy opalałam twarz (od kilku lat już tego nie robię i używam wysokich filtrów, jednak pieg w zimie nieznacznie bladł, a w lecie znowu stawał się widoczny). Teraz nawet równikowe słońce Singapuru nie spowodowało ponownego uwidocznienia się pana piega, a im dłużej używam kremu tym pieg staje się coraz mniej widoczny.

Jak używam: Nie używam produktu codziennie. Czasem aplikuję go rano pod makijaż a czasem wieczorem. Kiedy byłam w Azji, gdzie słońce mocno operowało używałam go codziennie rano pod krem z filtrem. W Polsce częściej stosuję go na noc. Jednak zawsze stosuję na oczyszczoną i posmarowaną tonikiem skórę, czekam aż się wchłonie i w dzień odpowiednio nakładam krem z filtrem albo mleczko Hada Labo, a jeśli stosuję na noc nakładam na to jakiś nawilżający krem na noc. Kiedy nakładałam sam VC na noc, rano miałam uczucie niedostatecznie nawilżonej skóry.

Wydajność: Wprawdzie nie używam produktu codziennie, ale myślę, że jest dość wydajny. Kilka kropelek wystarczy aby nałożyć produkt na całą skórę.

Czy kupię ponownie: Tak! Mało tego, mam ochotę przetestować kilka innych kolorowych buteleczek.






9 komentarzy:

  1. Ja właśnie na tą żółtą wersję się czaję od jakiegoś czasu, ale kupię dopiero jak wykorzystam moje chomicze zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kilka blogerek polskich i zagranicznych ją zachwalało i dlatego zdecydowałam się właśnie na tą :) Chętnie kupię drugą buteleczkę ;-)

      Usuń
  2. VC polubiłam, ale po CO i YE nie widziałam żadnej różnicy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu to trochę ostudziłaś mój zapał, bo miałam w planie Q10 i właśnie ten z wit. E tylko zastanawiałam się jaka jest różnica, bo widziałam że są YE i VE - i oba mają wit. E :> a na stronie It's skin jest przy nich ten sam tekst (Essence containing vitamin E (tocopherol) capsules that directly provides nutrients and moisture to the skin to make it look lustrous and smooth) ...mają tylko inne kolory XD

      Usuń
    2. YE jest z wyciągiem z drożdży, a VE z wit E, coś im się tam pochrzaniło ^^

      Usuń
    3. Aha - to wiele wyjaśnia :) Dziękuję za pomoc :)

      Usuń
  3. można wiedzieć gdzie kupowałaś swój krem?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że można :) Ten krem pochodzi akurat z Allegro:
      Link do sprzedawcy: http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=24933347 (Orient_Blossom)

      Usuń
    2. dziękuję bardzo :)

      Usuń