czwartek, 5 grudnia 2013

Lotion, mleczko, esencja i krem od Hada Labo. Made in Japan

 Podobno co 2 sekundy jakaś kobieta w Japonii kupuje produkt Hada Labo. Byłam bardzo ciekawa czerwonej serii od Hada Labo zawierającej retinol witaminę A, kolagen i  >super< kwas hialuronowy (według producenta penetruje skórę głębiej niż zwykły kwas hialuronowy, nawadniając ją i tworząc blokadę chroniącą przed utratą nawilżenia). Kosmetyki Hada Labo znane są ze swojej nieskomplikowanej formuły. Nie zawierają zapachów, olejów mineralnych, alkoholu i barwników. Skupiają się natomiast na składnikach mających przynieść skórze jak największe korzyści. W przypadku czerwonej serii mającej chronić skórę przed starzeniem jest to trójca: kolagen, super kwas hialuronowy i retinol witamina A (?nie wiem jak to poprawnie napisać)

Źródło: http://wahaachocolate.blogspot.com/2011/07/hada-labo-retinol-lifting-firming.html

Będąc w Singapurze kupiłam w kosmetycznej sieci Watsons lotion, pan przy kasie był bardzo miły i zamiast lotionu, który wybrałam przyniósł mi pudełeczko z  lotionem i małymi próbkami pozostałych produktów mówiąc, że cena jest ta sama, a mogę sobie potestować pozostałe składniki serii, co też zrobiłam jeszcze w Singapurze i bardzo mi się spodobały. W Indonezji kupiłam pozostałe pełnowymiarowe produkty w postaci mleczka, esencji i kremu (dobrze, że nie kupowałam wszystkiego w Singapurze, bo w Indonezji było sporo taniej - załapałam się na jakąś promocję :D ) 

Azjatyckie łupy ;-) W Singapurze kupiłam też olej do mycia twarzy (pierwszy z prawej), planuję zrobić o nim jakiś wpis na blogu, bo koncepcja olejowania twarzy bardzo mi się spodobała :)



1. Lotion


Ma najbardziej płynną konsystencję, jest nieco gęstszy od toniku o lekko białawym zabarwieniu. Można nakładać wacikiem tak jak tonik, jednak ja wolę aplikować kilka kropelek na skórę i wklepywać. Jego zadaniem jest głębokie nawilżenie skóry i przygotowanie jej do aplikacji kolejnych kosmetyków z czerwonej serii. Produkt jest bardzo wydajny, wystarczy kilka kropel, aby pokryć całą twarz nawilżającym płaszczem. Dla mnie ten produkt to właśnie baza w postaci nawilżającego płaszczu. Mam problem z przesuszającą się skórą w okolicach oczu. Podczas pierwszych dni używania lotionu miałam wrażenie, że skóra chłonie go jak gąbka. Używam go każdego wieczora i mniej więcej co drugi dzień rano.

Skład:
Water, Butylene Glycol, Glycerine, PEG-20 Sorbitan Isostearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Methylparaben, PPG-10 Methyl Glucose Ether, Sodium Hyaluronate, Hydrolyzed Collagen, Hydrolyzed Soy Protein, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Retinyl Palmitate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sodium Acetylated Hyaluronate, Zea Mays (Corn Oil) Thioctic Acid, Beta-Carotene

Źródło: http://wahaachocolate.blogspot.com/2011/07/hada-labo-retinol-lifting-firming.html


2. Mleczko

 
Konsystencja i białoperłowy kolor przypominająca mleczko do demakijażu jednak na tym podobieństwa się kończą. To bardzo lekki krem wodny. Używam go każdego ranka, stanowi dla mnie idealną bazę pod krem BB. Jest lekki, dobrze nawilżający i tak samo jak lotion bardzo wydajny. Na całą twarz wystarczy kropla ziarna grochu.Bardzo przyjemnie się go aplikuje, nie pozostawia tłustej warstwy, świetnie nawilża i wygładza skórę. Mleczko to mój ulubiony produkt z całej serii, na drugim miejscu znajduje się lotion.

Skład: Water, Glycerium, Hydrogenated Poly (C-12 Oletin), Dipropylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, PPG-10 Methyl Glucose Ether, PEG-20 Sorbitan Isosterate, Sorbitan Sterate, Stearyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Caprylic/Capric/Myristic/Stearic Trigliceride, Dimethicone, Limnanthes Alba (Neadiwfian) Seed Iil, Carbomer, Triethanolamine, Methylparaben, Sodium Hyaluronate, Phytosteryl/Behenly/Octyldodecyl Lauroyl Glutamate, Tocopherol, Disodium EDTA, Propulparaben, Retinyl Palmitate, Helianthus Annuus (Sunflowe) Seed Oil, Hydroluzed Collagen, Hydrolyzed Soy Protein, Sodium Acethyl Hyauronate, Zea Mays (Corn Oik), Thioctic Acid, Beta-Carotene.




Źródło: http://wahaachocolate.blogspot.com/2011/07/hada-labo-retinol-lifting-firming.html



3. Esencja - Essence


Jak sama nazwa wskazuje produkt kumuluje w sobie (stanowi istotę/esencję) składników stanowiących trzon czerwonej serii Hada Labo. Buteleczka w porównaniu do dwóch wcześniejszych produktów jest dość mała, jednak zakładam, że skoro to esencja to nie trzeba aplikować jej dużo. Posiada pompkę i dla mnie jedno jej naciśnięcie to jedna dawka aplikacyjna.. Esencja jest jeszcze bardziej gęsta niż mleczko, posiada żółty kolor i jest lekko lepiąca. Dla mnie nie sprawdziła się jako baza pod krem BB (próbowałam połączenie tonik+lotion+essence) - zostawia po sobie klejący się film, krem BB mi się na niej ważył. Natomiast bardzo chętnie stosuję ją na noc w konfiguracji: tonik+lotion+essence a raz w tygodniu tonik+lotion+essence+krem. Teraz kiedy piszę ten post jest już północ, moja skóra ma na sobie taki ,,nocny płaszczyk", kiedy jej dotykam czuję że jest bardzo miękka, rozpulchniona, skutecznie nawilżona i przygotowana do nocnej regeneracji - mam nadzieję, że ,,wyssie" z esencji składniki, które są jej potrzebne i wzmocni swoją siatkę kolagenową ;-)

Składu niestety nie napiszę, bo jest po indonezyjsku, a nie mogę nigdzie znaleźć w sieci. 
Źródło: http://wahaachocolate.blogspot.com/2011/07/hada-labo-retinol-lifting-firming.html




4. Krem


Krem jest czysto biały, bardzo gęsty, treściwy, dość ciężki, chociaż nie tłusty. W moim odczuciu jest produktem najmniej wydajnym. Do stosowania na dzień jest dla mnie zbyt gęsty, stosuję go na noc raz w tygodniu jako produkt zamykający wcześniej nałożone tonik+lotion+esencja/essence. 

Składu niestety nie napiszę, bo jest po indonezyjsku, a nie mogę nigdzie znaleźć w sieci.
Źródło: http://wahaachocolate.blogspot.com/2011/07/hada-labo-retinol-lifting-firming.html



Podsumowanie:


Moimi największymi faworytami są lotion i mleczko, jednak cała czerwona seria Hada Labo bardzo mi odpowiada. To co bardzo mi się w niej podoba to właśnie możliwość wyboru produktów o różnych konsystencjach w zależności od tego czy chcemy nakładać krem BB, czy chcemy chodzić cały dzień bez makijażu, ale utrzymywać na skórze wodny płaszczyk czy też chcemy iść spać i zapewnić skórze składniki odżywcze potrzebne jej do nocnej regeneracji. 
Potwierdzam, że kosmetyki od Hada Labo nie posiadają absolutnie żadnego zapachu. Nie posiadam skóry wrażliwej, nic nigdy mnie nie podrażniło więc mogę nie być tu obiektywna, jeśli powiem, że Hada Labo nie podrażniają.
Lotion i mleczko są bardzo lekkie, dające uczucie natychmiastowego nawodnienia skóry, esencja i krem są już nieco cięższe i bardziej lepiące.

Możliwości stosowania serii jest wiele:

tonik+lotion+esencja
tonik+lotion+krem
tonik+esencja+krem
tonik+lotion+esencja+krem
tonik+lotion+mleczko
tonik+esencja+mleczko

 Przetestowałam je wszystkie i tak jak pisałam, każda z nich sprawdza się u mnie w określonej roli (np. połączenie tonik+lotion+mleczko najbardziej lubię stosować pod krem BB).

Korzyści, które przyniosły mi Hada Labo to z pewnością długotrwałe i głębokie nawilżenie skóry. Na początku używania miałam wrażenie, że moja skóra wchłania lotion jak gąbka, potem zrobiłam mikrodermabrazję i skóra nadal ,,ciągnęła" lotion jak sucha ziemia wodę ;-) Następną mikrodermabrazję zrobiłam po około 2 miesiącach i...moja kosmetyczka zauważyła, że mam lepiej nawodnioną skórę i zapytała czy używam jakiś nowych kosmetyków. To chyba najlepszy dowód, że Hada Labo działa :) Poza tym uważam, że moja skóra jest przyjemnie gładka w dotyku i rozpulchniona. Tak jak pisałam - moim problemem jest przesuszanie się okolic oczu, a długotrwała ,,suchota" prowadzi do zmarszczek wokół oczu. Teraz skóra dłużej trzyma wilgoć, dopiero po całym dniu w okolicach oczu pojawiają się przesuszone kreseczki, wcześniej takie suche partie uwidaczniały mi się w połowie dnia.
Dodatkowo po nałożeniu lotionu czy mleczka (albo jednego i drugiego kolejno po sobie) skóra ma odpowiedni poślizg, aby wykonywać masaż twarzy, który w Azji cieszy się dużą popularnością.
Jeżeli chodzi o działanie przeciwstarzeniowe to jestem zwolenniczką teorii, że lepiej zapobiegać niż leczyć, więc odkąd skończyłam 25 lat stosuję kosmetyki wspomagające skórę w walce z upływem czasu. Moim największym problemem są okolice oczu, ponieważ ,,śmieję się oczami" - tj. przy uśmiechaniu się marszczą mi się oczy, a że jestem osobą, która dużo się śmieje i w dodatku przesusza mi się skóra wokół oczu boję się, że doczekam się szybko zmarszczek w tych rejonach. Dzięki nawodnieniu Hada Labo czuję, że ta okolica jest lepiej nawodniona i mam nadzieję, że kolagen i inne dobroczynne składniki działają, aby drobne linie się nie pogłębiały.


9 komentarzy:

  1. Prawde mówiąc, to pierwszy raz słyszę o Hada Labo. Nie zetknęłam się z tą marką wcześniej na żadnym blogu. Zerknęłam pospiesznie na E-bay i widzę, że ceny nie rujnują portfela. Jak wykończę różne moje zapasy to na pewno się na coś od nich skuszę, bo bardzo jestem tej marki ciekawa :) A ostatnio stwierdziłam, że azjatyckie kosmetyki mi służą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na You Tube jest tego sporo jeśli masz ochotę więcej sobie pooglądać :) Podobno jeszcze bardzo fajna jest biała seria - jest silnie nawilżająca, ale ja wolałam coś co mnie nawilży i ochroni przed upływem czasu :P No i strasznie podoba mi się pioseneczka z reklamy, w zasadzie to nawet nie pioseneczka tylko dźwięcznie wymawiane słowa ,,HadA LabO" (z akcentem na ostatnią literę ;-)

      Usuń
    2. Widziałam na e-bay głównie tą białą serię :) Na 100% się w coś zaopatrzę :) Jutro mam wreszcie wolną niedzielę, więc poszperam na YT i chętnie się czegoś dowiem.

      PS. Jak to możliwe, że Twój blog nie jest jeszcze tak popularny, jak powinien być? :) Gdyby nie Kawaii Maniac pewnie bym tu nie trafiła :(

      Usuń
    3. Ojej miło mi to czytać ;-) Ja dopiero od niedawna bloguję (dokładnie od 3 października 2013 :D więc wychodzi 2 miesiące z małym haczykiem) także bardzo cieszę się, że ktoś do mnie trafia niezależnie jakimi drogami ;-) (i jestem mi bardzo miło, że Kawaii Maniac umieściła mnie na ,,bocznej ściance" na swoim blogu :D) mam nadzieję, że z czasem będzie trafiać do mnie coraz więcej osób @_@

      Usuń
  2. Co mi się najbardziej podoba, to różnorodność :) Trochę o kosmetykach, o podróżach, kuchni, a wszystko okraszone przyjemnymi w odbiorze tekstami :) Mało jest takich blogów, większość skupia się na jednej tylko dziedzinie, co mnie osobiście po pewnym czasie nudzi :)
    A trafiłam tu nie tyle przez blogrolla u Kawaii, co przez jej notkę z wynikami rozdania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Właśnie taki był zamysł ^^ - chciałam poruszać te trzy tematy, które sprawiają mi w największą przyjemność XD i są dla mnie w pewnym sensie połączone, bo uwielbiam podróże (zwłaszcza te po Azji) w trakcie nich chętnie próbuję nowych potraw i smaków, a z mojej ogólnej fascynacji Azją wywodzi się chęć testowania azjatyckich kosmetyków :-)

      Usuń
  3. Kupiłam z tej serii tylko lotion i olejek, ale pewnie zaopatrzę się też w resztę, bo jestem z tej marki bardzo zadowolona :) Szczególnie z olejku, pozostawia skórę gładką i skutecznie zmywa makijaż (również ten wodoodporny).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe, czy w okresie wakacyjnym można używać preparaty z retinolem?
    Bardzo dobra recenzja, dziękuję.
    A czy udało się znaleźć coś na strefę oczu, aby zniwelować zmarszczki? Ja do tego mam jeszcze takie wory, że szok.
    Też to jest mój słaby punk. Może masz orientacje w kosmetykach azjatyckich, co jest godnego polecenia? O czym się tam mówi, albo uchodzi za bardzo skuteczne w walce z tym obszarem twarzy?

    Pozdrawiam serdecznie !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę, że się przydała :) Ja używam na dzień Hada Labo lotion+mleczko+ krem BB z filtrem w lecie i w zimie. Jakby się zastanowić w wielu krajach Azji >okres wakacyjny< trwa cały rok (przykładowo w Singapurze temperatury wahają się między 30 a 31 stopni Celcjusza) więc zakładam że Azjatki stosują produkty z retinolem także w lecie :) (jeśli chodzi o produkty z retinolem mam tu też cytat: – Czy kremy z retinolem można bezpiecznie stosować zimą i latem?
    Jak najbardziej. Ich formuły zostały tak dopracowane, aby nie powstawały podrażnienia pod wpływem słońca. To nieprawda, że retinol działa fotouczulająco. Latem i zimą jest szczególnie potrzebny skórze przy naprawie uszkodzeń spowodowanych działaniem promieniowania słonecznego. Myślę więc, że można stosować go bez obaw :)
    Co do produktów pod oczy - w tej chwili testuję produkt, który pomimo dalekowschodniej nazwy nie pochodzi z Azji to Yasumi Stop the clock. Mimic wrinkles removing serum. Używam go od około 10 dni więc na razie nie mogę za wiele powiedzieć :) Jeśli chodzi o azjatyckie kosmetyki dedykowane tylko pod okolice oczu - niczego niestety na sobie nie testowałam :/ a wyznaję zasadę, że polecam coś tylko gdy przetestuję to na sobie :) :)
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz :)

    OdpowiedzUsuń