sobota, 15 lutego 2014

Raj dla miłośników storczyków: National Orchid Garden w Singapurze

Witam w dzień po Walentynkach :-) Która z nas została obdarowana kwiatkami niech podniesie rękę ^_^
Jakie macie swoje ulubione kwiaty? Jednymi z moich ulubionych kwiatków wazonowych są żółte tulipany, bo jakoś nastrajają mnie optymistycznie. Na równi z nimi plasują się lile, bo uwielbiam ich zapach roznoszący się w domu. Mam też swoje ulubione kwiatki doniczkowe i bez dwóch zdań są nimi storczyki. Na moich parapetach stoi szereg dumnie prężących się orchidei w różnych kolorach i w różnych fazach rozwoju - od tych pączkujących poprzez te w pełnym rozkwicie do tych które zupełnie przekwitły i zostały z samymi liśćmi. 
Lubię storczyki dlatego, że po pierwsze podobają mi się ich ciekawie wyglądające ,,otwarte paszczki", po drugie kojarzą mi się z Azją Południowo-Wschodnią, a po trzecie...to jedyne kwiaty do których mam rękę i które nie zdychają mi po kilku miesiącach :D 



Kiedy byliśmy w Singapurze, jako miłośniczka storczyków nie mogłam odmówić sobie przyjemności pójścia do Singapurskich Ogrodów Botanicznych , które jak wiele rzeczy napotkanych w Singapurze zachwyciły nas swoim rozmachem (na wpis z wrażeniami z Singapuru zapraszam TUTAJ (KLIK) ).  

Do Ogrodów z łatwością można dojechać metrem - wysiada się na stacji o nazwie  Botanic Gardens, następnie strzałki kierują nas do właściwego wyjścia i po kilkunastu krokach pojawiamy się w bramie wejściowej do Ogrodów Botanicznych. Kolejną miłą rzeczą jest fakt, że część ogólna Ogrodów jest bezpłatna - można pójść tam na spacer czy poleniuchować na trawie w godzinach od 5 rano do północy i nie zapłacić za to ani jednego Dolara Singapurskiego. Dopiero niektóre części tematyczne Ogrodów są płatne. Za wejście do ,,Storczykarium" czyli National Orchid Garden zapłaciliśmy 5 SGD od osoby czyli jakieś 12,50zł (uczniowie i seniorzy płacą 1 SGD czyli około 2,50zł). 

Część wspólna ogrodów nie dość, że jest bardzo piękna to jeszcze bardzo rozległa. Znajduje się tam kilka jeziorek i tematycznie podzielone fragmenty jak np. część z lasami deszczowymi, dolina palmowa lub część wydzielona dla dzieci. Poniżej mapka:

Źródło: http://www.sbg.org.sg/images/VisitUs/Maps/SBGmap_f%2019%202%2013%20white%20bg%20.pdf



Część wspólna. W stawie pływały małe żółwiki

Palm Valley. Dolina Palmowa

Palm Valley. Dolina Palmowa
Chodząc po Ogrodzie czuliśmy się jak w dżungli. I to nie ze względu na konieczność przedzierania się przez zarośnięte chaszcze (to w końcu Singapur - wszystko było idealnie zadbane i przystrzyżone, a po drodze mijaliśmy armie ogrodników dbających o porządek w ogrodzie) lecz ze względu na morderczą wilgotność. Do tej pory twierdzę, że Singapur to najgorętsze i najbardziej wilgotne miejsce na Ziemi na jakim miałam przyjemność być ;-) (i wcale mi to nie przeszkadza, chociaż wszystko lepi się do człowieka niemiłosiernie ;D jestem gatunkiem ciepłus miłośnikus ;-) )

Kiedy po opłaceniu wstępu weszliśmy do Ogrodu Orchidei ogarnął mnie prawdziwy storczykowy zawrót głowy. Rosły tam storczyki jakie tylko można było sobie wymarzyć. Znalazłam informację, że znajduje się tam łącznie 60 tysięcy storczyków (!) - wliczając w to 400 różnych odmian oraz ponad 2000 hybryd. Orchidee o przeróżnych kształtach, kolorach i teksturach. Szare, żółte, różowe, fioletowe, o liściach wyglądających jak aksamit albo jak skóra. Biegałam jak szalona od krzaka do krzaka i starałam się odnaleźć odmiany, które znam lub posiadam na własnym parapecie ;-) 

W specjalnie wydzielonym pawilonie rosły także odmiany storczyków żyjące w klimatach górskich. Temperatura tam była dużo niższa, wewnątrz szumiały górskie potoki. Wszystko stworzone z niezwykłą starannością i pieczołowitością.
Pobyt w Ogrodzie umilały również pluskające fontanny, szum spadającej wody z wodospadów, oraz przechodzenie pod łukami oplatanymi przez kwiaty.

Jeżeli ktoś znajdzie się w Singapurze i jest miłośnikiem storczyków, polecam wybrać się do tego miejsca, bo moim zdaniem warto.

Zaraz przy wejściu na teren Ogrodu Orchidei miło szumiała taka fontanna.


Hybryda. Z chęcią przygarnęłabym taką roślinkę na swój parapet, bo lubię kolor żółty ^_^











,,Brama"


Szare storczyki w lawendowe ciapki



Pawilon przygotowany dla storczyków rosnących w górach ze stworzonym dużo chłodniejszym klimatem wewnątrz.

Storczykowe drzewo ;-)

Kto z Was lubi storczyki i hoduje je na swoim parapecie? ;-)

2 komentarze:

  1. Fajnie, planowałam się tam właśnie wybrac:-) hmm ja mam taką rękę do kwiatkow ze storczyki nie wytrzymują a bardzo je lubie:-( dwa kikutki stoją teraz na parapecie a jednego musiałam się pozbyć juz bo nie do odratowania:-( ale jesienią pięknie zakwitly. Może kiedyś jakiś post o tym jak oswoić storczyki ;-) odliczamy dni do wyjazdu! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też już odliczamy! :D Miałam zrobić post o planie na Malezję ale tak jakoś mnie wzięło na storczyki! :P i nie wiem jak ja to robię, że mi rosną, bo wszystko inne szybko mi zdycha. Właśnie jestem na etapie reanimacji mojego drzewka bonsai :-(
      Jeżeli znajdziecie czas podczas pobytu w Singapurze to wybierzcie się to miejsce ;-) - myślę, że się spodoba, zwłaszcza, że lubisz storczyki :) ^^

      Usuń