niedziela, 23 marca 2014

13 faktów o krajach Azji Południowo-Wschodniej, o których być może nie widzieliście

 Tak mnie wzięło na taki luźniejszy wpis o zbiorze różnych luźnych faktów z którymi mieliśmy do czynienia podczas pobytu w kilku krajach Azji Południowo-Wschodniej - tj. w Singapurze, Malezji, Tajlandii, Indonezji oraz z mniejszym natężeniem w Kambodży. Niektóre będę powoływać poprzez pryzmat Malezji z racji tego, że kilka dni temu stamtąd wróciłam ;-) Kilka z nich może się przydać osobom wybierającym się do któregoś z wyżej wymienionych krajów(np. dlaczego warto nosić ze sobą chusteczki higieniczne), reszta stanowi po prostu zbiór różnych ciekawostek.

Zaczynamy:



  1. Uwielbienie swoich smartfonów.


    Wszyscy polubiliśmy smartfony. Jednak w Azji darzy się je szczególnym uwielbieniem. Posiadają je wszystkie grupy wiekowe, które na swoich telefonach grają w proste gierki, oglądają seriale, grzebią na fejsbuniu, piszą wiadomości i strzelają focie. Najbardziej rzucało się to w singapurskim metrze, gdzie każdy, dosłownie KAŻDY (łącznie z na oko 80-letnią babunią oglądającą telenowelę) zapatrzony był w swojego smarfona. W Malezji, Tajlandii czy Indonezji było podobnie, chociaż nie aż z takim natężeniem jak w Sinapurze ;-)
    Wydaje mi się, że nieco cierpią na tym kontakty społeczne, ponieważ bardzo częstym obrazkiem był widok czy to rodziny, pary czy grupy znajomych siedzących przy stole i zamiast wspólnych rozmów odbywało się indywidualne grzebanie w telefonie przez każdego z biesiadników.

    Źródło: http://www.wantchinatimes.com/news-subclass-cnt.aspx?id=20120130000011&cid=1103

  2. Samsung No.1


    Skoro wiemy już, że smartfony stanowią ważne miejsce w społeczeństwie należy powiedzieć, jaka marka wiedzie wśród nich prym. My uważamy że Samsung zdominował Azję Południowo-Wschodnią, a najbardziej pożądanym modelem jest teraz Samsung Galaxy S4. Najlepiej w kolorze białym. Sama mam ten model (polecam, po jest rzeczywiście świetny ;-) ) i wszędzie dookoła osaczana byłam przez wizerunek mojego telefonu. Reklamy w metrze, billboardy, plakaty, schody (idziesz po schodach, a każdy stopień uświadamia ci jak bardzo potrzebujesz tego telefonu). Kiedy dookoła ciebie znajduje się tyle ludzi bawiących się swoimi telefonami i robiących nimi zdjęcia mimowolnie widzisz, że trzymają ten właśnie model. Kiedy jakimś magicznym sposobem trzymają go jednak w kieszeni słyszysz samsungowe gwizdki czy dzwonki.

    Źródło: http://www.xbitlabs.com/news/mobile/display/20130321234000.html

  3. Selfie to podstawa. 


    Podobno lotnisko Suvarnabhumi w Bangkoku zajęło pierwsze miejsce na świecie pod względem liczby strzelonych tam sobie selfies :P W Tajlandii, Malezji, Singapurze czy Indonezji wszyscy kochają strzelać sobie selfies, a spora liczba turystów z Chin, Korei czy Japonii intensywnie podnosi statystyki ;-)
    To co rzucało nam się w oczy - kiedy docieraliśmy w jakieś miejsce - czy to wysiadaliśmy z pociągu, autobusu czy łódki, pierwsze co robiliśmy to rozglądaliśmy się dookoła, dzieliliśmy się między sobą pierwszym wrażeniem itd....co robili Azjaci? Robili sobie samostrzelkę! :D


  4. Gadżety do smartfonów.


    Masz swojego smartfona - musisz go odpowiednio ubrać. Są sklepy sprzedające jedynie case'y i inne gadżety do telefonów. Jeżeli chodzi o wspomniane inne gadżety to w Malezji zauważyliśmy modę na ,,wysięgniki" do telefonów, takie jak przy kamerkach Go Pro - służą oczywiście do bardziej precyzyjnych zdjęć typu selfie oraz selfies grupowych :D  A wiecie jak się nazywają? Nie inaczej jak SELFIE STICK! Jeśli idzie o ubranka dla telefonów to wybór jest naprawdę ogromny. Oczywiście prym wiodą ozdoby z motywem Hello Kitty, Totoro czy...Minionków :) Mój telefon też wrócił z Malezji z nowym ubrankiem...nie innym niż także z Hello Kitty :P Chociaż i wcześniej telefonik nie był goły, bo ocieplało go silikonowe Hello Kitty z Singapuru :P ;]


    O taki sobie wybrałam. Duma i zadowolenie wypisane na twarzy :P
                                     
    Źródło: http://www.kogan.com/au/buy/zuckerberg-selfie-stick-designed-facebook-instagram/
    Źródło: http://randommization.com/2013/01/23/ramen-bowl-includes-a-smartphone-holder/
  5. Rzeźbienie w ananasie.


    W Tajlandii czy Malezji niemalże na każdym kroku można kupić pyszne słodkie, soczyste i świeże owoce. W tym także ananasy. Podoba nam się artystyczna metoda obierania ananasa. W Polsce najczęściej ścina się grubą warstwę ananasowej skóry i tyle. Tam natomiast ścina się jedynie cienką warstwę skóry i w owocu pozostają ,,włókniaste kółeczka", które rozmieszczone są na owocu w skośnym układzie. Za pomocą noża wycina się je tworząc skośne ozdobne rowki. Wygląda to tak:

    Źródło: http://blog.junbelen.com/2010/03/10/how-to-peel-and-cut-a-fresh-pineapple/

    Źródło: http://blog.junbelen.com/2010/03/10/how-to-peel-and-cut-a-fresh-pineapple/

    Źródło: http://blog.junbelen.com/2010/03/10/how-to-peel-and-cut-a-fresh-pineapple/
  6. Hello Kitty dla wszystkich grup wiekowych.


     Jeszcze raz w temacie Hello Kitty. Wszyscy wiedzą, że 99,9% Azjatów z Dalekiego Wschodu uwielbia Hello Kitty i dotyczy to wszystkich grup wiekowych. Poznaliśmy Tajkę, która mogłaby być moją mamą (miała córkę z tego samego rocznika co ja ;-) ) i jej tablet Samsunga odziany był w stylowy pokrowiec z motywem uroczego kociaka. W wielu centrach handlowych znajdziemy sklepy sprzedające tylko i wyłącznie produkty z motywem Hello Kitty :D



  7. Wybielanie, wybielanie, wybielanie.




    W Polsce jeśli chodzi o efekty wybielające najczęściej stykami się z pastami do zębów. W Azji znajdziemy wiele produktów oferujących właściwości wybielające.

    Wśród nich znajdziemy:

    • wybielające pachy dezodoranty w kulce
    • wybielające żele pod prysznic (w Tajlandii nie mogliśmy znaleźć ,,normalnego" żelu bez efektu wybielania - baliśmy się, że zejdzie nam opalenizna ;-) :P )
    • kremy wybielające sutki
    • kremy wybielające do miejsc intymnych
    • oraz całą rzeszę kremów wybielających do twarzy. Niektóre są stricte przeznaczone do wybielania twarzy, inne efekt wybielenia oferują jako jedną z właściwości produktu. Przykładowo krem BB Bio-Essence Platinum, który kupiłam sobie w Malezji wśród 10 właściwości opisanych przez producenta posiada także działanie wybielające twarz.


      Spotykam się z opiniami w stylu: ,,głupi ludzie, dlaczego chcą się wybielać?" A dlaczego my chcemy się opalać? (pomijam już dlaczego blondynki chcą być brunetkami a brunetki blondynkami itd. ;) )  Oni mają  piekące słońce 365 dni w roku. My niekoniecznie. Unikają go, bo gdyby tego nie robili cera 30 latki wyglądałaby jak u 50latki. Natomiast temat wybielania zasługuje na odrębny wpis, dlatego nie będę tego teraz rozwijać.

  8. Brak dress code'u



    Z racji klimatu w Azji Południowo-Wschodniej pracownicy biurowi ubierają się bardziej na luzie. Gdyby do pracy chodzono w garniturach czy garsonkach każdy zanim do biura by dotarł mógłby się totalnie zapocić i zasłabnąć z gorąca. Poza tym liczy się efektywność, a nie ubiór. Dlatego do pracy można chodzić w klapkach, balerinkach, odsłoniętych nogach, t-shirtach czy lekkich sukienkach.
  9. Przekręcona klima


    Ktoś by powiedział, że skoro w Azji Południowo-Wschodniej jest tak gorąco to nikt się tam nie przeziębia. Jednakże wystarczy wejść do taksówki, wagonu metra, sklepu sieci 7 eleven, centrum handlowego czy na salę kinową i poczuć się jakby się weszło do lodówki. Tam klima hula z całą mocą, a kiedy na dworze jest +38 stopni, a w sklepie po wejściu z takiego upału temperatura odczuwalna wynosi jakieś 10 stopni łatwo o przeziębienie. Dlatego jeśli wiem, że spędzę więcej czasu w jakichś klimatyzowanych miejscach typu lot krajowym samolotem, sala kinowa, jazda autobusem z jednego miasta do drugiego czy sala kinowa zawsze mam przy sobie sweter.

  10. Czerwona fasola w deserach

    Kiedy po raz pierwszy byłam w Tajlandii dałam się nabrać. Jechaliśmy gdzieś, zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej, a ja byłam trochę głodna i miałam ochotę na coś słodkiego. Zobaczyłam bułeczkę w stylu rogalika 7days z obrazkiem przedstawiającym apetycznie wypływającą czekoladę. Tylko że kiedy ją kupiłam i ugryzłam okazało się, że to nie była czekolada. Tylko słodka fasola. Zapamiętajcie: jeśli w Azji Południowo-Wschodniej coś wygląda jak czekolada, to jest to zapewne pasta ze słodkiej fasoli adzuki! Dodaje się ją do deserów na zimno, do bułeczek bak pao, do herbaty bubble tea, do smażonych w oleju pączków oraz do zapakowanych gotowców w stylu mojego a la 7daysa z domniemaną czekoladą ;-)



  11. Łyżką i widelcem. Pałeczkami i łyżką.


    Ten fakt może wam się przydać. W krajach Azji Południowo-Wchodniej je się łyżką a nie widelcem. Widelec służy jako nóż. Jedzenie za pomocą widelca to popełnianie faux pas - to tak jakby w Europie nadziewać coś na nóż i wkładać sobie do ust ;-) Bokiem widelca możemy rozdrabniać elementy potrawy na drobniejsze kawałeczki (chociaż zazwyczaj mięso jest już pokrojone) albo obierać pałkę kurczaka.
    Jeśli jemy różne warianty curry, ,,zeskrobujemy" widelcem na łyżkę odrobinę ryżu (ryż jest uformowany w kupkę na oddzielnym talerzyku), następnie za pomocą widelca z potrawki wybieramy sobie kąski które nas interesują (np. mięso, kawałek jakiegoś warzywa) i nakładamy na łyżkę, którą zamaczamy w curry, aby zalać wszystko płynem i tak przygotowaną porcyjkę wkładamy sobie do buzi.
    Do jedzenia zupy dostaniemy pałeczki i łyżkę. I analogicznie - pałeczkami wybieramy sobie interesujące nas kąski, nakładamy na łyżkę i zamaczamy wszystko w bulionie, a następnie ze smakiem zajadamy.

    Aaaaa mniam mniam. Malezja.
    Aaaa mniam mniam. Tajlandia.

                                
  12. Durian królem owoców. Serio serio.



    Śmierdziel durian o którym pisałam TUTAJ (KLIK) jest naprawdę uwielbiamy w krajach Azji Południowo-Wchodniej. Oni go autentycznie kochają  i robią z niego masę produktów. Co więcej - jest im przykro, że my duriana nie lubimy. W Kuala Lumpur mieliśmy przyjemność poznać pewną Chinkę. Opowiadałam jej, że owszem próbowałam duriana oraz co więcej - że  udało nam się go znaleźć w Europie w Berlinie.
    - I jak posmakował ci? - zapytała z głęboką nadzieją w głosie.
    - Niestety nie. - odpowiedziałam ze wstydem - Dla mnie smakował jak kremowy ser ze smażoną cebulą.
    - Szkoda. - odpowiedziała ze smutkiem. - Ja go bardzo lubię i nigdy nie poznałam żadnego Europejczyka, któremu durian by posmakował.

    ...no cóż - szukajcie a znajdziecie - z pewnością są i w Europie miłośnicy duriana :) Ja do nich nie należę, chociaż nie ukrywam, że ten owoc wzbudza u mnie głęboką fascynację. W tym roku skusiłam się na lody o smaku duriana. Zjadłam całe...a potem odbijało mi się smażoną cebulą :P

    Mnogość produktów z durianem

    Lody o smaku duriana ;) ...ble... :D
  13. Prysznic w toalecie...



Zastanawiałam się czy w ogóle poruszać ten temat :D Bo związany jest z wizytami w toalecie, a nie każdy lubi o tym mówić ;] W Azji Południowo-Wschodniej je się dość ostro (a w Tajlandii bardzo ostro ^_^)...Kiedy jesteśmy w toalecie czy to hotelowej, czy na stacji benzynowej, na lotnisku, restauracji itd. w toalecie przeważnie znajdziemy papier toaletowy....(przeważnie - chociaż nie zawsze - w mniej turystycznych miejscach papieru może nie być- dlatego warto nosić ze sobą chusteczki higieniczne). To co ma większą obecność niż papier toaletowy, bo jest zawsze i wszędzie  to zamontowany koło sedesu wężyk z malutkim prysznicem. Wężyk w połączeniu z muszlą pełni więc funkcję bidetu. Połączcie sobie to z ostrym jedzeniem, ja nie będę tego tematu rozwijać... :D

W toalecie w Kambodży była nawet instrukcja mówiąca, że tego mini prysznica NIE NALEŻY używać do mycia głowy czy opłukiwania nóg :D ^_^


Co o tym myślicie? Coś Was rozśmieszyło? Zaciekawiło? Zdziwiło?

6 komentarzy:

  1. Fasola i 13 mnie rozbiła XD ahahaha i to z widelcem bardzo ciekawe. Tzn wiem że łyzka i pałeczki ale nie wiedziałam, że w ogóle widelce dają i że w taki sposób się go używa. Bardzo interesting! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahahaha no to jednak dobrze, że się zdecydowałam napisać o punkcie nr 13 :P ale to wcale nie jest śmieszne, tylko to mogą być życiowe dramaty kiedy nie masz papieru a masz tylko ten wężyk :P
      A fasola jest słodka jak taki ulepek, tak mdło słodka - w dużych ilościach można się bardzo zasłodzić :) np. ta bułeczka z fasolą ze zdjęcia - lubiłam ją kupować do śniadania, ale pod koniec jedzenia byłam już niesamowicie zemdlona ;] :P

      Usuń
  2. Świetny post haha :) Mam taki sam pokrowiec hello kitty jak Ty tylko, że na iphone :) :D oczywiście kupiony w Azji :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OCZYWIŚCIE! :D Co jak co, ale Azja to enklawa Hello Kitty ;-) Przyznaję, że sama uwielbiam Hello Kitty, a zaraz za nim kotka Pusheen i Totoro ;-)

      Usuń
  3. W życiu bym nie pomyślała, że to może być fasola ;) A z tym wężykiem to rzeczywiście nie za ciekawie - widziałam coś takiego w Maroku, tyle, że tam nie je się tak ostro ;)
    Ile byliście w Malezji, a wcześniej w Tajlandii? My zastanawiamy się nad połączeniami czarterowymi, ale wtedy to 2 tygodnie, tylko krótsza podróż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Tajlandii byliśmy dwa razy - po raz pierwszy 2 tygodnie, potem miesiąc. Teraz w Malezji byliśmy niecałe 3 tygodnie - jakoś 17 dni.

      Usuń