sobota, 3 maja 2014

Nie bądź Mugolem. Czytaj. Moje ulubione książki związane z podróżami

 "Jeśli sądzisz, że w dobie komputerów sztuka czytania zanikła, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak, że jesteś MUGOLEM!"

                                                                                                                    
Jako osoba dojrzewająca wraz z dorastaniem Harrego Pottera musiałam wstawić ten cytat na początek. Każdą część Harrego Pottera przeczytałam dwa razy, teraz w przerwach między ,,regularnymi" lekturami czytam go po raz trzeci, tylko że po angielsku - w celu pracy nad doskonaleniem języka i zasobu słownictwa ;-)

Witam w pierwszych dniach maja. Trwa weekend majowy, który spędzamy w domu z racji pracującego piątku oraz nieszczególnie zachęcającej pogody. Siedzę pod  kocem i naprzemiennie czytam, oglądam azjatyckie horrory, które dla równowagi przegryzam japońskimi anime, kiedy serce za bardzo mi już kołacze, po kolejnym spotkaniu z duchem. 

Podobno ponad 60% Polaków nie czyta książek. Mocne statystyki z których wynika, że  wybijam się ponad średnią. 
Odkąd skończyłam studia i nie muszę już pochłaniać kobył związanych ze swoim kierunkiem, czytam coś zawsze. Kończę jedną książkę i zaczynam kolejną. Przyznaję, że jestem dość monotematyczna i czytam przede wszystkim książki podróżnicze lub o tematyce pokrewnej - związanej z życiem i kulturą w interesujących mnie krajach. Pomyślałam, że opiszę kilka moich ulubionych książek i może zachęcę tym kogoś do ich lektury.
Zaczynamy:

Tomek Michniewicz. Samsara. Na drogach, których nie ma.


Dla mnie książka motywator, dająca kopa w tyłek, aby ruszyć się z kanapy i zacząć spełniać swoje marzenia. Natrafiłam na nią przypadkiem w Empiku, świeżo po jej premierze i przeczytałam ją w 3 dni, byłam jakieś kilka dób po pierwszym powrocie z Tajlandii, po mojej pierwszej wizycie w Azji w ogóle, po spełnieniu tego wielkiego marzenia, które we mnie siedziało od czasu, kiedy w gimnazjum zaczęłam nosić bluzki w smoki i >chińskie znaczki<. Książka przenosi do innego świata, rozbudza apetyt na podróże, na to że chce się ich więcej i bardziej. Napisana świetnym językiem, okraszona niesamowitymi zdjęciami, a dzięki dodatkom multimedialnym znajdującym się w sieci (np. nagrania śpiewanych piosenek, dźwięki dochodzące ze świątyni, dodatkowe zdjęcia i opisy) jeszcze bardziej pozwala wczuć się w atmosferę. Na stronie autora pojawiały się podziękowania od osób, które po przeczytaniu Samsary postanowiły kupić sobie przewodniki i wyruszyć w pierwsze podróże na własną rękę. My także byliśmy w tej grupie - wyjechaliśmy na miesiąc - w naszą podróż poślubną na objazdówkę po Tajlandii i Kambodży, podróż poślubną bez kilkugiwazdkowych hoteli, drinków nad basenem czy all inclusive. Chcemy właśnie tak i właśnie w ten sposób, chcemy poznawać ludzi, jeść przy kramach na ulicy, chodzić i jeździć swoimi drogami, we własnym tempie oraz bez uczestnictwa biur podróży, zbędnych patosów i wsadzania w busiki rozwożące po hotelach.

Źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/54462/samsara-na-drogach-ktorych-nie-ma

Tomek Michniewicz. Swoją drogą. Opowieść o trzech podróżach po inne życie.


Tak...przyznaję - odkąd kilka lat temu przeczytałam opisaną wyżej Samsarę stałam się fanką jej autora. Lubię zaglądać na jego bloga, obserwować, w jakich projektach bierze udział, czytać wpisy na Facebooku. Od niedawna Tomek Michniewicz prowadzi także program na TTV pt. ,,Inny świat". Na kolejną książkę czekałam z niecierpliwością i cieszę się, że udało mi się kupić ją w przedpremierze (od 30 kwietnia 2014 książka jest do kupienia w księgarniach) z dodatkowym gratisem w postaci autografu. Przeczytałam ją w 2 dni, zmieniałam pozycje na kanapie bo cierpły mi pośladki, ale nie mogłam się od niej oderwać. Tak samo jak Samsara napisana jest świetnym, wciągającym językiem, daje do myślenia, pojawia się w niej wiele ważnych tematów dotyczących życia, wyborów, jakie w nim dokonujemy (czy to sami czy to pod wpływem presji otoczenia) oraz tego, jak właściwie chcemy je przeżyć. Wszystko to wsadzone w krajobrazy Kamerunu, Arabii Saudyjskiej i Nowego Orleanu.
Zdanie z książki, które zapadło mi w pamięć najbardziej i zrobiło w głowie twardy reset:

,,Wolisz przeżyć pięć lat twojego życia czy pięć razy ten sam rok?"




Tiziano Terzani. W Azji. 


Książka - klasyk. Opisująca Azję, której już nie ma. Pozwala na podróż w czasie. Są to krótkie artykuły pisane do gazet na przestrzeni dwudziestu pięciu lat z kilku różnych krajów azjatyckich (świetna do czytania w ,,doskoku", podczas jazdy autobusem czy jako przerywnik w innych lekturach - pomagała mi ,,odskakiwać" w trakcie uczenia się do sesji ;-) ) Sam Tiziano Terzani miał według mnie niezwykły życiorys (KLIK), pierwszy raz trafił do Azji w 1965r. i zafascynowany krajami Dalekiego Wschodu mieszkał w nich przez wiele lat pisząc korespondencję do gazet. Widział upadek Sajgonu, został wyrzucony z Chin otrzymując wilczy bilet, opisywał świat tak odległy ówczesnym mu ludziom. Przeczytałam kilka jego książek, wciąż walczę ze sobą, aby zdobyć się na przeczytanie dwóch ostatnich (boję się trochę tematyki), jednak ta stanowi dla mnie klasyk.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/55439/w-azji

Marcin Bruczkowski. Bezsenność w Tokio


Myślę, że w Polsce nie brakuje miłośników Japonii marzących o zobaczeniu Kraju Kwitnącej Wiśni oraz ciekawych, jak wygląda życie w nim. Autorowi to się udało. Jest Polakiem. Mieszka w Tokio. W niezwykle zabawny sposób opisuje, jak wygląda życie ekspaty z Europy w tak innym kraju, jakim jest Japonia. W książce mamy opis, jak wygląda praca autora, jego mieszkanie, relacje damsko-męskie, jak można zdobyć sprzęt elektroniczny, czym są popsute automaty do piwa lub...cerowanie dziewic.
Anegdoty opowiadające o tym jak poznał swojego przyjaciela Seana oraz jak pojechał na wakacje autostopem (który w Japonii był formą zupełnie obcą i nieznaną).
Książka jest już dość stara więc zapewne w niektórych aspektach opisuje Japonię, której już nie ma i która bądź co bądź na przestrzeni lat nieco się zmieniła. Warto jednak ją przeczytać.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/151299/bezsennosc-w-tokio

Marzena Filipczak. Jadę sobie. Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet.


Książka, która zwróciła moją uwagę z trzech powodów - ponieważ po pierwsze napisała ją kobieta, po drugie, bo wyruszyła w taką podróż zupełnie SAMA oraz po trzecie, bo wcześniej nigdy czymś takim się nie zajmowała, to była jej pierwsza tego typu podróż, nie była taką znaną postacią i podróżniczką jak choćby Beata Pawlikowska czy Martyna Wojciechowska. Przez to jest bardziej ,,swojska", bardziej ,,ludzka", pokazująca, że chcieć to móc oraz wzbudzająca we mnie podziw, że pojechała w pojedynkę na wyprawę z plecakiem po Azji. Objechała całe Indie, trafiła do Malezji, Tajlandii, Kambodży. Pogryzły ją małpy i musiała brać zastrzyki przeciwko wściekliźnie, jednak nie straciła wigoru, co więcej podróżowała dalej planując tak trasę, aby móc przyjąć kolejną porcję leku, potrafiła poradzić sobie będąc zupełnie samą, pozostawioną z własnymi myślami i własnym towarzystwem. Twarda babka. Podziwiam takie, bo jakkolwiek nie fascynowałabym się Azją chyba nie zdecydowałabym się wyjechać w pojedynkę.
Wbrew tytułowi książka nie jest przewodnikiem w pełnym znaczeniu tego słowa, tylko opisem zdarzeń i przygód autorki, jednak z drugiej strony nafaszerowane jest przydatnymi wskazówkami co i jak w podróży. Dzieli się na dwie części - część przypominającą pamiętnik czy dziennik podróży i część z przydatnymi informacjami i radami dotyczącymi szczepień, bezpieczeństwa, kosztów itd. 

http://www.peron4.pl/jade-sobie-azja-oczami-swiezaka/



Opisane przeze mnie książki mają dla mnie to coś, co sprawia że już wróciłam do nich po raz drugi albo z pewnością wrócę. To książki, które pozostawiają po sobie ślad w głowie, w postrzeganiu świata, w tym co się nam zdaje a tym jak jest lub może być. Mam nadzieję, że być może tym wpisem zachęciłam do przeczytania którejś z nich. 


PS. Na deser proponuje jeszcze książkę Rafała Tomańskiego ,,Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii". Cieniutka książeczka w lekki i przyjemny sposób traktująca tak jak w tytule - o Japończykach - o matach tatami, grach pachinko i o różnych zwariowanych rzeczach wpisujących się w wielopłaszczyznową kulturę Japonii. Nie znalazła się na głównej liście, bo nie zostawiła aż tak wielkiego śladu w mojej głowie, ale mimo wszystko czytało się ją bardzo fajnie i z pewnością spodoba się osobom chętnie chłonącym tematy związane z Japonią i jej kulturą.

12 komentarzy:

  1. Udało mi się przeczytać książkę" Jadę Sobie "-Filipczak. Podpisuje się pod Twoimi słowami. Podziwiam autorkę za odwagę, ja nie wybrałabym się raczej w taką podróż sama. Tym bardziej, ze kilka lat będąc w Kenii z koleżanką została zaatakowana nożem i okradziona. Książkę ta przeczytałam jednym tchem.
    Będę musiała upolować teraz Samsare, skoro polecasz, to na pewno jest ciekawa :-)
    Pozdrawiam weekendowo :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Twarda sztuka :) - już raz się sparzyła podczas pobytu w Afryce, a mimo to jej to nie zraziło. Samsarę polecam gorąco - wszystkim, którym dawałam ją do przeczytania bardzo się podobała. Odzdrawiam równie weekendowo :P :D

      Usuń
    2. Samsare już zamówiłam :-) Niech żyje allegro!
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
    3. Miłej lektury! :D Koniecznie napisz jak Ci się podobało :)

      Usuń
  2. Dziękuję Ci z całego serca za ten post, gdyż nie wiem może z lenistwa, ale nigdy nie potrafiłam znaleźć książek podróżniczych o tematyce Azjatyckiej, jak już coś się udało, to była to stara książka, napisana drewnem i do tego nieaktualna... Martwi mnie jedynie dostępność takich książek w bibliotekach. U mnie książki podróżnicze po Azji to jest niestety rzadkość. Na ogół to spędzam czas raczej oglądając dokumenty i programy telewizyjne o podróży w Azji. Jeśli chodzi o blogosferę poza twoim blogiem inspiracją jest dla mnie również http://www.z2strony.pl/ Tak z ciekawości, jakie studia skończyłaś? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mój wpis okazał się przydatny :-) przeczytałam takich książek wiele, a kolejne już czekają na półce i właśnie czasem trafiłam na pozycje, które mimo interesującej tematyki okazały się być pisane jak to ładnie nazwałaś drewnem :D Te wymienione na blogu należą do grupy moich ulubionych :-) Kończyłam raczej sztywny kierunek :P Administrację na UWr chociaż chciałam być Indianą Jonesem ;-) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz :)

      Usuń
    2. PS. I dziękuję za link do bloga - nigdy wcześniej na niego nie trafiłam

      Usuń
  3. Zabieram się do literatury podróżniczej już od pewnego czasu i zabrać się nie mogę ;) Ale jest mi do tego coraz bliżej, także za sprawą Twojego posta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki właśnie przyświecał mi cel hihi :D polecam Samsarę na początek - wszyscy którym ją pożyczałam wciągali ją nosem ;) Cejrowskiego też lubię czytać, chociaż nie mogę go słuchać jeśli zbacza na inne tematy niż te związane z podróżami, ale Gringo wśród dzikich plemion i Rio anaconda także bardzo mi się podobały, chociaż bliższe są mi publikacje związane z Azją :)
      Wróciłaś już cało z Chorwacji? Obserwowałam zdjęcia na FB i zazdrościłam :P :P :P Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Może rzeczywiście w takim razie zacznę od Samsary, na Cejrowskiego jestem jakoś uczulona ;)

      Wróciliśmy wczoraj, dziś zaczynam przebijać się przez zdjęcia, może jutro już coś popiszę:) Także zapraszam w najbliższym czasie do siebie na wiele pogodnych relacji ;D

      Usuń
    3. Na pewno wpadnę do Ciebie poczytać :-)

      Usuń
    4. Wpadłam, żeby pochwalić się, że właśnie zamówiłam w Matrasie Samsarę :) Za Twoją rekomendacją oczywiście. Mam nadzieję, że będzie się dobrze czytać :0

      Usuń