czwartek, 12 czerwca 2014

Kawek raju na wyspach Perhentian

Po tym jak najedliśmy się na wyspie Penang (wpisy z Penangu tutaj (KLIK) polecieliśmy na wschodnie wybrzeże Półwyspu Malajskiego, aby poopalać się na rajskiej wysepce Perhentian Kecil (jest jeszcze druga - większa o nazwie Perhentian Besar)



Źródło: http://www.perhentian.com.my/

Loty krajowy z Penang do miejscowości Kota Bharu był w cenie 88zł (łącznie z bagażem o limicie do 20kg). Samoloty latają codziennie kilka razy w ciągu dnia. Bilet kupowaliśmy jeszcze w Polsce jakieś 2 tygodnie przed wylotem do Malezji. Cena biletu była ceną regularną - przynajmniej nigdzie nie było napisane, że to jakaś promocja. Strona przewoźnika to: http://www.fireflyz.com.my/
Lot trwał tylko 50 minut a i tak stewardessy roznosiły zimne napoje i przekąski w postaci pierożków curry puff.
Dolecieliśmy do Kota Bharu skąd pojechaliśmy do oddalonego o 55km Kuala Besut. Najwygodniej poszukać innych podróżujących do Kuala Besut, wziąć wspólnie taksówkę i podzielić się kosztami (taksówka z Kota Bharu do Kuala Besut kosztowała 80RM dzieląc na 4 wychodzi 20RM czyli mniej niż 20zł od osoby)

Kiedy już znaleźliśmy się w Kuala Besut musieliśmy zapłacić jeszcze jakąś drobną opłatę klimatyczną (wyspy Perhentian położone są na terenie Morskiego Parku Krajobrazowego). Potem wsiedliśmy na łódkę i przez 40 minut pruliśmy z zawrotną prędkością falę. My i grupa Chińczyków usiedliśmy na samym przodzie, fale były naprawdę sporę więc łódka w zderzeniu z nimi wybijała się w górę (uczucie gilgotania w brzuchu jak na karuzeli gwarantowane), a następnie z impetem opadała w dół (obite pośladki i obolałe kręgosłupy także gwarantowane - przez dwa dni dochodziłam do siebie). Do tego efekty dźwiękowe w postaci piszczących na całe gardło Chińczyków (i mnie samej ;-) )

Wyspy są rzeczywiście rajskie, a plaże często umieszczane są w listach 10 najpiękniejszych plaż na świcie.
Bazy noclegowe rozlokowane są na obrzeżach wyspy natomiast środek porasta gęsta dżungla.
Poza opalaniem się na niebiańskich plażach można opychać się świeżymi owocami morza, nurkować czy zwiedzać inne wysepki (funkcjonują tak jakby wodne taksówki, można też kupić wycieczkę Island Hopping). Na miejscu znajduje się kilka centrów nurkowych prowadzonych przez ludzi z całego świata. Niektórzy z nich porzucili garnitury i życie w miejskich aglomeracjach wybierając plaże i słońce przez cały rok ^_^ (chociaż wyspa podczas monsunu jest niedostępna, a wszystko pozamykane jest na cztery spusty - warto o tym pamiętać jeśli ktoś wybiera się na Perhentian)



















Tak jak pisałam wcześniej - na czas deszczów monsunowych wyspa pozostaje zamknięta. Sezon rusza mniej więcej w połowie lutego. My byliśmy w połowie marca. Cieszyliśmy się piękną pogodą, upalnym ciepłem i ogromną wilgotnością. Smarowaliśmy całe ciała kremem z filtrem SPF 50 a i tak miałam wrażenie że słońce przepala się przez moją skórę pomimo że siedziałam pod parasolem. Poniżej wrzucam zrzut ekranu z telefonu:


Pewnego dnia po południu przyszła jednak tropikalna ulewa i w ciągu dwóch minut przyniosła ulewny deszcz i całkowicie zasłoniła widok na wyspę położoną na przeciwko, która widoczna jest na wszystkich zdjęciach. Nakręciliśmy filmik pokazujący siłę tropikalnej ulewy:



6 komentarzy:

  1. Jejuuuuu! Naprawdę rajskie widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne miejsce! Jak z widokówki :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne miejsce! Jak z widokówki :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne miejsce! Jak z widokówki :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń