wtorek, 29 lipca 2014

Smoothie mango-banan-kardamon

Koniecznie z nutą kardamonu - dodaje koktajlowi tego czegoś. Jeden z naszych ulubionych smoothies'ow - kojarzy się z wakacjami. Zimny, aksamitny i słodki. Nie dosładzam go nawet jeśli mam niedojrzałe mango - lekko kwaskowaty też dobrze smakuje. Jeśli ktoś preferuje słodsze smaki można dosłodzić cukrem trzcinowym.

Składniki:

  • 1 mango
  • 1 -2 banany w zależności od ich wielkości
  • 1 mały kubek jogurtu naturalnego
  • kilka kostek lodu
  • pół łyżeczki kardamonu
  • ewentualnie: cukier trzcinowy do dosłodzenia
Potrzebny będzie blender zdolny do kruszenia lodu. Ja używam do tego Thermomixa.

Wszystkie składniki zblendować ze sobą na jednolitą, gładką konsystencję. (Thermomix: 40-50 sekund, poziom 10). W razie potrzeby dosłodzić.






wtorek, 22 lipca 2014

Leczo


 Mocno pomidorowe, dobrze doprawione, z dużą ilością warzyw. Leczo to jedno z moich ulubionych wakacyjnych dań jednogarnkowych. Doprawiam je zawsze ostrą węgierską pastą paprykową Univer Eros Pista, którą zamawiam w ilościach hurtowych, gdy ktoś z członków rodziny lub znajomych jedzie odwiedzić Węgry. Kilka czubatych łyżek pasty i mam pożądaną palącą ostrość, którą preferuję. Jeśli ktoś nie ma takiej pasty doprawi po swojemu kilkoma ząbkami czosnku, solą, pieprzem i sproszkowaną chilli lub płatkami chilli.

Z poniższej ilości składników wychodzi duży garnek pysznego leczo.









Składniki:


  • 2 czerwone papryki
  • 2 żółte papryki
  • 2 zielone papryki
  • 2 mniejsze cukinie lub 1 duża
  • 3 duże cebule lub 4 średnie
  • opcjonalnie: 2-3 papryczki chilli
  • 1 puszka pomidorów 
  • 1 duży słoik koncentratu pomidorowego
  • 3 kiełbasy (niezbyt suche, u mnie kiełbasa Głogowska)
  • oliwa z oliwek do smażenia
  • do doprawienia: węgierska ostra pasta paprykowa Univer Eros Pista lub: kilka ząbków czosnku przeciśniętych przez praskę, ostra papryka chilli w proszku, pieprz, sól

Wykonanie:


  1. Papryki umyć, oczyścić z gniazd nasiennych i pokroić w dużą kostkę. Cukinię umyć, nie obierać ze skóry, przekroić wzdłuż na pół a następnie obie połowy pokroić w plastry. 
  2. Warzywa przełożyć do dużego garnka, podlać wodą (około pół szklanki) i dusić pod przykryciem na średnim ogniu.
  3. W tym czasie cebulę pokroić w piórka.
  4. Na dużej patelni rozgrzać olej, przełożyć cebulę i smażyć aż się zeszkli.
  5. Cebulę przełożyć z patelni do garnka z warzywami, wymieszać i dodać puszkę pomidorów oraz cały duży słoiczek koncentratu pomidorowego. Ponownie wymieszać i nadal dusić na średnim ogniu. 
  6. Kiełbasę pokroić według upodobań na talarki lub wzdłuż na pół i na plasterki. Na patelni pozostałej po smażeniu ponownie rozgrzać olej i podsmażyć na niej kiełbasę - ma się wytopić z niej tłuszcz, dlatego kiełbasa nie może być zbyt sucha.
  7. Podsmażoną kiełbasę przełożyć do garnka. Całość doprawić według upodobań, ja daję bardzo dużo węgierskiej pasty paprykowej, bo lubię jeść baaardzo ostro. 
  8. Dusić na małym ogniu do otrzymania pożądanej miękkości warzyw. Ja duszę około 5 do 10 minut a warzywa są odrobinę chrupiące, bo tak lubię najbardziej.
Pokrojone warzywa wkładamy do dużego garnka

Szklimy cebulę

Na patelni pozostałej po smażeniu cebuli podsmażamy kiełbasę




poniedziałek, 21 lipca 2014

Fajnie mieć Męża

Poznaliśmy się w 2008 roku, po 2 latach zaręczyliśmy się, po kolejnych dwóch wzięliśmy ślub, a teraz jesteśmy kolejne dwa  po ślubie.
Przez te 6 lat razem zaliczyliśmy 3 przeprowadzki, w tym jedną poważną i przemierzyliśmy wspólnie dziesiątki tysięcy kilometrów (w tym  61480 nad ziemią według Flight Memory ;-) )

Pierwsze rozmowy 6 lat temu kręciły się wokół podróży marzeń i jedzenia. Opowiadaliśmy sobie co chcielibyśmy zobaczyć, spróbować, przeżyć. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że rozmawiamy o naszych wspólnych marzeniach, które będziemy realizować razem.

Fajnie mieć Kogoś z Kim można dzielić i rozwijać swoje pasje.
Kogo nie dziwią najdziwniejsze pomysły, bo jest zdania, że w życiu trzeba wielu rzeczy spróbować, aby wyrobić sobie zdanie czy się je lubi czy nie.
Kogoś Kto od samego początku regularnie mnie zaskakuje i Kto układa tak misterne chytroplany niespodziankowe, że nie jestem wstanie czegokolwiek domyślić się do samego końca. 
Wreszcie Kogoś Kto jest w stanie mną wstrząsnąć, kiedy popadam w stany melancholii czy marazmu. 

Fajnie mieć Kogoś u czyjego boku chce się przemierzać wspólną drogę, realizować ustalone cele, dostrzegać, podziwiać, doświadczać, smakować, przeżywać, czuć. 
Ż Y Ć. 
I dzielić się tym wszystkim ze sobą.
Fajnie mieć Męża :-)





środa, 16 lipca 2014

Na pokuszenie Yasumi :P

Skusiłam się. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale skusiłam się i będę testować. Zastanawiałam się nad kupnem tego produktu przez ponad dwa miesiące i ostatecznie ciekawość zwyciężyła.
O czym mowa? O kosmetykach i urządzeniach do pielęgnacji twarzy YASUMI. W całej Polsce rozlokowane są też sieci gabinetów kosmetycznych pod szyldem o tej samej nazwie.
Moją uwagę przykuło urządzenie do masażu oczu Yasumi Eye Lift. Według informacji zamieszczonej w instrukcji obsługi Eye Lift umożliwia wprowadzenie serum/ampułki w głąb skóry przy użyciu prądu stałego galwanicznego. Jony znajdujące się w serum/ampułce pod wpływem prądu galwanicznego rozpraszają się na otoczkach oraz błonach komórkowych, odżywiając je. Jony wydzielają się do 48 godzin po zakończeniu zabiegu, więc w tym czasie zaaplikowane preparaty działają, docierając do zwiotczałych lub opuchniętych tkanek.

W połączeniu z preparatami przy regularnym stosowaniu podobno:
  • wygładza zmarszczki powierzchowne (ma działać na 3 rodzaje zmarszczek: utrwalone, odwracalne - uwidoczniające się pod koniec dnia oraz embrioniczne - zaprogramowane aby z czasem pojawić się na skórze)
  • poprawia strukturę skóry
  • rozjaśnia plamy pigmentacyjne i poprawia koloryt skóry
  • zmniejsza cienie i obrzęki
  • niweluje uczucie ciężkości i zmęczenia oczu
  • nawilża
 Według instrukcji aby uzyskać najlepsze rezultaty należy stosować urządzenie co 2 dni przez 7 minut na każde oko (łącznie 14 minut).

Dodatkowo poza prądem galwanicznym urządzenie posiada także....cokolwiek to znaczy i do czego służy - 3 rodzaje terapii świetlnej (światło ciągłe, pulsacyjne i dookólne) oraz dwa poziomy intensywności nagrzewania głowicy.

Urządzenia nie należy stosować na suchą skórę - trzeba wmasowywać ampułkę lub serum.
Dlatego też zdecydowałam się na zakup serum wygładzającego zmarszczki mimiczne - Yasumi Stop the clock. Mimic wrinkles removing serum.

Dodatkowo jako miły gratis otrzymałam dwie ampułki Yasumi Eye Punch działające przeciwobrzękowo, rozświetlające i wzmacniające naczynka, a także całonocną maskę Yasumi Beautiful morning Regenerating night mask z kwasem hialuronowym i argireliną

Dlaczego tak bardzo zależy mi na dbaniu o okolice oczu? Ponieważ po pierwsze dużo się uśmiecham przy czym jestem osobą, która >śmieje się oczami<  - to znaczy podczas każdego uśmiechu skóra załamuje mi się w kilku miejscach wokół oczu tworząc nieestetyczne krechy, które z czasem zapewne będą stawały się większe i głębsze...
Na każdym oku robią mi się po dwie skośne kreski przy dolnej powiece, natomiast przy zewnętrznym kąciku oka robią mi się 3 dorodne linie. Pierwsze załamania zaczęłam zauważać już w wieku około 22 lat, staram się więc z nimi walczyć i sprawić, aby z biegiem lat nie stawały się głębsze i wyraźniejsze.

Jeżeli chodzi o same kosmetyki Yasumi - nazwa sugeruje jakiś wschodni rodowód - brzmi tak, że kojarzy się z Japonią czy Koreą. Jednakże na opakowaniu serum i nocnej maski widnieją słowa: 

Made in France for:
YASUMI Sp. z o.o. Sp. k.
ul. Kopernika 13, 62-800 Kalisz

Przetestujemy. Zobaczymy. Na razie masażer do twarzy się ładuje. Kiedy zakończę fazę testów z pewnością napiszę na blogu co o tym myślę.







wtorek, 15 lipca 2014

Z wizytą u ,,Pięknej i Bestii" - pałac w Mosznej na Opolszczyźnie. Fotorelacja.

Lubimy robić sobie jednodniowe wypady ,,po okolicy" - co w naszym przypadku przekłada się na województwa Dolnośląskie i Opolskie. Jakiś czas temu wybraliśmy się na Opolszczyznę do miejscowości o wdzięcznej nazwie Moszna, w której znajduje się piękny pałac wzbudzający u mnie permanentne skojarzenia z zamkiem pokazanym w bajce Walta Disneya ,,Piękna i Bestia" :) Czekałam tylko, kiedy któryś ze świeczników ożyje i zacznie walić po głowie przenośny zegar który także wykaże objawy życia :D

Kiedy my byliśmy na zamku znajdowało się tam Centrum Terapii Nerwic, jednak obiekt udostępniony był zwiedzającym po uiszczeniu opłaty za wstęp. Mogliśmy jednak poruszać się tylko po kilku wyznaczonych obszarach pałacu bez możliwości wstępu do pokoi.

Od kwietnia 2013 zamek przekształcony został w hotel, w którym można przenocować, wynająć sale kongresowe, urządzić wesele lub zrobić sobie tzw. pobyt hrabiowski z całodniowym wyżywieniem i dwoma zabiegami odnowy biologicznej.

Jeśli jednak mamy ochotę tylko zwiedzić zamek możemy wciąż to zrobić - indywidualnie lub z przewodnikiem

Wszystkie potrzebne informacje znajdziemy na stronie: http://www.moszna-zamek.pl/

Poza pokojami hotelowymi, restauracją, kawiarnią, salonem odnowy biologicznej i siłownią na terenie zamku znajduje się także palmiarnia (w postaci widocznej na zdjęciach dobudowanej do konstrukcji zamku szklarni) oraz rozległy dwustuhektarowy park w którym znajdują się także groby dawnych właścicieli zamku - rodu Tiele-Wincklerów. 

W okolicy znajduje się też stajnia z końmi oraz ośrodek jeździecki.
Zamek posiada 365 pomieszczeń i 99 wież i wieżyczek. Powierzchnia wynosi 7 tys. m², a kubatura – 65 tys. m³ (źródło Wikipedia (KLIK) )

Zobaczcie jaki jest piękny i bajkowy:



Wieża z kościotrupkiem







Głowa dzika i stwora który wygląda jak Bestia z bajki Walta Disneya ;-)



Wewnątrz. W kawiarni. Dawniej był to salon z antresolą

Pięknie zdobione krużganki

Widok na park i fontannę z głównego tarasu

W całej okazałości












Park

Park