piątek, 5 grudnia 2014

Przystanki w drodze na Filipiny

Filipiny są kolejnym państwem w Azji, które mieliśmy przyjemność odwiedzić. Zanim jednak to nastąpiło mieliśmy krótszy i nieco dłuższy przystanek w Holandii i Malezji.


Z Lipska polecieliśmy do Amsterdamu, gdzie mieliśmy kilkugodzinny postój w oczekiwaniu na lot do Kuala Lumpur (o pewnych komplikacjach w związku z lotem na trasie Lipsk-Amsterdam oraz o częściowo zagubionym plecaku można poczytać we wcześniejszym wpisie TUTAJ (KLIK))

Aby nie siedzieć bezczynnie na lotnisku zostawiliśmy nasze plecaki w przechowalni (10 Euro za jedną szafkę, jak ja nie lubię te waluty :>) i pojechaliśmy pociągiem poszwendać się po centrum Amsterdamu. Lotnisko Schiphol jest świetnie skomunikowane z resztą kraju. Wystarczy kupić bilet w jednym z automatów (bilet z lotniska na stację Amsterdam Centraal kosztuje 4 Euro) i zjechać windą na dół na perony skąd odjeżdżają pociągi. Przejazd z lotniska do centrum miasta zajmuje około 10 minut. Gdyby ktoś się wybierał tutaj można znaleźć wszystkie przydatne informacje: http://www.amsterdam.info/airport/train/






Sklep z wiadomo czym z których słynie Holandia ;-)

Sklep z wiadomo czym z których słynie Holandia ;-)



Było bardzo zimno, ale musiały nam wystarczyć koszulki termoaktywne i bluzy. Kurtki byłyby za dużym obciążeniem gdybyśmy mieli zabierać je ze sobą do Azji.




JESUS LOVES YOU :-)
 Po kilku godzinach wróciliśmy pociągiem na lotnisko i kolejne 12 godzin spędziliśmy w samolocie lecącym do Kuala Lumpur w Malezji.



Podczas naszego pobytu w KL mieliśmy wielką przyjemność spotkać się po raz kolejny z Zuzią - Polką mieszkającą w Malezji od dwóch lat. Zuzia prowadzi także bloga Zu in Asia (KLIK) w którym zamieszcza bardzo użyteczne informacje dotyczące podróżowania po Malezji i innych krajach Azji Południowo-Wschodniej. Prywatnie jest także wielką pasjonatką miasta, w którym żyje i chętnie dzieli się swoją wiedzą z innymi. Jeśli będziecie wybierać się do Malezji skontaktujcie się z nią, a pewnie zgodzi się was oprowadzić i zabierze w ciekawe miejsca.
Poszliśmy razem na obiad do bardzo starej restauracji prowadzonej przez chińską rodzinę, gdzie (uwaga - Malezja do kraj co do zasady muzułmański ;-) ) serwują pyszne wieprzowe roladki z chrupiącą skórką, jabłkowym sosem i ziemniaczkami. Obiad w zupełnie innym stylu niż dotąd jedliśmy będąc w Malezji.
Potem szwendaliśmy się po mieście, pojechaliśmy do chińskiej świątyni na wzgórzu z której rozpościera się widok na KL (zrobię o niej osobny wpis), w dzielnicy chińskiej wstąpiliśmy na kawę o smaku mandarynki z pianką w 3D ;-) i oczywiście pojechaliśmy sprawdzić, czy wieże Petronas Twin Towers nadal są na swoim miejscu.








Wieże stoją i mają się dobrze. Po raz kolejny robią wrażenie swoją wielkością. Zaraz przy wieżach zlokalizowany jest przyjemny park z fontannami, brodzikiem w którym można się popluskać oraz placem zabaw. Jest też ładnie utrzymana roślinność oraz osobne ścieżki dla spacerowiczów i biegaczy (którzy za każdym razem wzbudzają mój podziw, że podczas biegania nie padają jak muchy z powodu upału i ogromnej wilgotności powietrza).






W następnym wpisie pokażę Wam jeszcze wspomnianą chińską świątynię na wzgórzu, którą odwiedziliśmy razem z Zuzią :)

3 komentarze:

  1. Wieże na zdjęciach robią niesamowite wrażenie, na żywo wyglądaj pewno jeszcze wspanialej :-)
    Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raaany, jak ja Ci zazdroszczę tych podróży, a może raczej odwagi do takiego podróżowania na własną rękę. Marzy mi się taka wyprawa, może niekoniecznie tak odrazu do Azji, na początek gdzieś blizej, ale brak kompanów gotowych na taką przygodę te moje marzenia psuje :/ Wszysycy chcieliby na gotowe, z TUI albo Itaką, ehh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto wie może po prostu odważysz się gdzieś wyjechać zupełnie sama :) Ostatnio spotykałam bardzo dużo samotnie podróżujących dziewczyn. Największym hardcorem była Sarah z Niemiec - w ciągłej podróży od stycznia 2014, a w podróży z przerwami na krótkie wizyty w kraju od 4 lat :D
      Z drugiej strony jestem nawet trochę zdziwiona, że nie możesz nikogo znaleźć - u mnie wśród znajomych znalazłoby się około kilkanastu osób, które podróżują budżetowo i na własną rękę.

      Usuń