wtorek, 20 stycznia 2015

Kilka słów o Manili

W Manili byliśmy krótko. Łącznie  spędziliśmy w niej tylko dwie noce. Jedną po powrocie z wulkanu Taal, a drugą, kiedy mieliśmy już wracać do domu.  
Stolica Filipin jakoś nie wzbudziła naszej sympatii. 

Wyobraź sobie miasto z populacją sięgającą 21,241,000 (dla porównania Warszawa ma 1,715,000) i największą na świecie gęstością zaludnienia  (Źródło (KLIK) ). Do tego przeogromne korki dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu. 
Dzielnica Makati w której zatrzymują się, a także pracują i najczęściej mieszkają ekspaci to miasto w mieście. Enklawa ładu, przepychu, drapaczy chmur i apartamentowców. Eleganckie parki z zadbaną roślinnością i przystrzyżoną zieloną trawką. Nawet korki jakieś takie mniejsze. Centra handlowe z markami typu Louis Vuitton, Coco Chanel czy Breitling do których wstępu strzegą uzbrojeni po zęby ochroniarze, sprawdzający twój plecak czy torbę. Podwozia samochodów wjeżdżających na parkingi banków, centrów handlowych czy osiedli sprawdzane są przez ochroniarzy za pomocą lusterek a bagażniki obwąchują psy. 
Poza granicami Makati panuje bieda. Rodziny mieszkające na kartonach, cmentarzach lub w lepiankach skleconych z byle czego, co tylko wpadło im w ręce. Żebrzą dzieci, starcy, niepełnosprawni i kobiety o potarganych włosach i dzikim spojrzeniu. Ci którzy nie mają już siły wyciągać błagalnie ręki leżą pokotem na chodniku. Nie wiem czy śpią czy już umarli. 
W Manili (i ogólnie po raz pierwszy w Azji Południowo-Wschodniej) nie czułam się bezpiecznie. Przed wyjazdem przeczytałam na innych blogach wiele ostrzeżeń co robić, na co uważać, aby nie dać się obrabować. Znalazłam też wpis w którym para próbowała przedostać się taksówką do portu lecz każdy taksówkarz odmawiał kursu w to miejsce z powodu strachu, że zostanie napadnięty.

Nasz hotel także znajdował się w Makati (w pobliżu uliczki typu red light district ;-) ) Zdjęcia poniżej zostały zrobione tylko w dzielnicy Makati, pokazują więc tą ładną stronę metropolii.














Poza Makati widok wyglądał mniej więcej tak:



Jeśli ktoś ma ochotę dowiedzieć się i zobaczyć więcej zapraszam do zapoznania się ze zdjęciami z reportażu Sabriny Iovino ze Smokey Mountain: http://www.justonewayticket.com/2014/05/11/smokey-mountain-a-walk-through-the-slums-of-manila-philippines/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz