czwartek, 19 lutego 2015

Na straganie w dzień targowy, w El Nido takie toczą się rozmowy

,,Na straganie w dzień targowy
Takie słyszy się rozmowy (...)"

Jan Brzechwa

Bazary, stragany, targi - bardzo lubię je odwiedzać i robić na nich zakupy. Niedaleko mojego domu jest bazarek, który regularnie odwiedzam, zwłaszcza wraz z pierwszymi powiewami wiosny. Warzywa tam kupione smakują o niebo lepiej niż te z supermarketu. 

Jeśli będę w którymś z krajów Azji Południowo-Wschodniej i natknę się na jakiś bazar czy targ na pewno będę chciała go odwiedzić. 
Na drodze między Corong Corong a El Nido znaleźliśmy coś na kształt małej hali targowej i postanowiliśmy wejść do  środka.

Od razu ogarnął nas gwar rozmów, a nozdrza zaatakowała feeria zapachów - ryby, owoce morza, warzywa, owoce.
Krążyliśmy między straganami, a sprzedawcy z uśmiechem na ustach zachęcali do podejścia bliżej i oferowali swoje towary. Nikt nie traktował nas jak turystów - intruzów, tylko jak potencjalnych klientów. Zachwalano nam walory świńskiej głowy i pokazywano dowody ukazujące jej świeżość. Na Filipinach niewiele się marnuje. Je się niemalże wszystko. Ze zmielonej świńskiej głowy robi się popularną potrawę o nazwie sisig (jedliśmy - smakuje trochę jak tatar ale jest dużo bardziej...gumiaste. Podaje się to na rozżarzonym skwierczącym półmisku, a następnie wbija surowe jajko, które należy sobie zmieszać z potrawą. W kontakcie z gorącym półmiskiem jajko ścina się. Wszystko skrapia się sokiem z limonki i doprawia ostrymi papryczkami chilli).

Sisig


Sprzedawcy przepychali się między sobą, aby pokazywać nam klarowne spojrzenie i intensywnie czerwone skrzela ryb dowodzące ich świeżości. Oferowali wielkie tuńczyki, krewetki a nawet małe rekiny i dziesiątki innych ryb o których nazwach nie mam pojęcia.

Lubię tą mieszaninę gwaru i luzu. Typowo azjatycki harmider. Na takich bazarach toczy się życie. Sprzedający i kupujący głośno targują się ustalając ceny, zmęczone dzieci śpią gdzie popadnie - na skrzynkach, na ladach, czasem pod ladą, psy i koty czekają w napięciu kiedy spadnie im jakiś ochłap zapominając o międzygatunkowej niechęci do siebie nawzajem. Ktoś zajada chińską zupkę, ktoś piłuje paznokcie, kto inny odkrawa olbrzymim nożem kawał świńskiego ciała wskazany przez klienta.
Nikt tu nie słyszał o takim tworze jak sanepid, kasy fiskalne, przepisy BHP i inne wymysły pochodzące z naszego świata. 









Przerwa na dziecięcą drzemkę



Mały rekin pozbawiony płetwy




Mini papryczki piekieeelnie ostre ^_^

A to sobie kupię żółte mango do śniadania. Pycha!
Buko Juice. Buko to kokos

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz